Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lista. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2020

#SHAREWEEK2020 - najlepsze blogi według Siódemki.



Przyznam, że czekałam na #shareweek. Sprawdzałam nawet kilka razy, czy akcja już ruszyła, bo w tym roku ogłoszono ją nieco później niż zwykle. Nareszcie jest!

Od kilku lat twierdzę, że nie ma w blogosferze nic milszego niż #shareweek. Akcja polega na tym, że zgłaszasz do konkursu trzy blogi, które Twoim zdaniem warto polecić innym, bo pojawiają się na nich wartościowe treści, a ich autorzy są fajnymi ludźmi :) Oczywiście, w ramach wpisu możesz opisać znacznie więcej blogów - ja zawsze tak robię - ale na stronie https://andrzejtucholski.pl/tag/share-week/ można zgłosić tylko trzy. Z uzasadnieniem, dlaczego własnie te, a nie inne blogi zasłużyły na Twój głos.

W tym roku zdecydowałam się podejść do #shareweek nieco inaczej niż do tej pory. Wcześniej polecałam za każdym razem inne blogi, żeby uhonorować jak najwięcej osób. Potem zdarzył się jednak rok 2019 i... wysokie, jak na moje możliwości, miejsce Szczęśliwej Siódemki w rankingu. 

Pomyślałam, że chciałabym, żeby te osoby, które wyróżniły mnie rok temu, powtórzyły to również w tym roku. I dotarło do mnie, że to może wcale nie jest takie fajne, za każdym razem głosować na inne osoby. 

Dlatego w moim zestawieniu pojawią się blogi, na które głosowałam już wcześniej. Natomiast pozostałe, o których wspominam, pragnę z całego serca docenić i polecić Waszej uwadze. Warto!

Pierwsza trójka.


1. Mama Pod Prąd - https://www.mamapodprad.pl/

W zeszłym roku podjęłyśmy z Elą wspólne postanowienie, że musimy się spotkać, w końcu mieszkamy całkiem blisko siebie. Udało się, i to nawet dwa razy :)

Ela jest młodą mamą, obecnie w bardzo podobnej sytuacji do mojej. Obie utknęłyśmy w domu z maleńkimi dziećmi w wieku przedszkolno-żłobkowym. Obie z tego powodu publikujemy teraz nieco rzadziej. Ela przynajmniej znajduje czas na to, by dość regularnie wrzucić kilka mądrych zdań na swój fanpage. Pisze szczerze i odważnie, nie owija w bawełnę, nie udaje kogoś, kim nie jest. Podziwiam jej bezkompromisowość i otwartość. Kibicuję jej niemal od samego początku jej przygody z blogowaniem i myślę, że to nigdy się nie zmieni :)


2. Madka Roku - https://madkaroku.com/

Kolejna młoda mama w czasach kwarantanny :) Kasia ma jakieś supermoce, bo choć jej czas wypełnia trójka dzieci o bardzo silnych osobowościach, udaje jej się znaleźć czas na prowadzenie bloga, a także na pracę nad książką! Blog Madki Roku zmienił się nieco od czasu, gdy poprzednio polecałam go Wam w ramach #shareweek2019. Coraz więcej na nim treści opisujących dolę początkującej pisarki. Można przeczytać nawet fragment powieści, nad którą pracuje Kasia!

Gdyby komuś umknęło - Madka Roku jest autorką bajki "O królewiczu, który się odważył", laureatką nagrody literackiej Piórko 2019. Jak na osobę, która odniosła tak wielki sukces, jest wręcz niespotykanie skromna :)


3. Muzyczna Lista - http://muzyczna-lista.pl/

A jednak! Nowy akcent w moim zestawieniu. Blog, który odkryłam niedawno i odwiedzam za każdym razem z przyjemnością. Przypomina mi o tym, jak bardzo kocham muzykę, teledyski, teksty piosenek - i rozważania podobne do tych, którymi dzieli się z nami jego autorka :) Podziwiam jej ogromną wiedzę muzyczną i znakomite pomysły na tematy kolejnych wpisów. Właściwie każdy nowy tytuł zachęca do czytania!

Ponadto...


Nie ma takiej możliwości, żebym poprzestała na trzech konkursowych poleceniach :) Niestety, nie mogę oddać dodatkowych głosów, choć naprawdę chciałabym. Ale mogę zachęcić Was do tego, byście poznali te wspaniałe blogi :)

1. Felicjada - https://www.felicjada.pl/

Czarujący, subtelny blog przesiąknięty osobowością i urokiem jego autorki. Felicja publikuje przede wszystkim recenzje książek - mądre, wyważone, niewątpliwie szczere. Oprócz literatury, Felicja pasjonuje się również muzyką, sztuką, a także wszystkim, co dotyczy Mongolii. 

2. Myślozmarszczki - https://jonnagro.wordpress.com/

Absolutnie niezwykły blog literacki. Proza przeplata się z poezją, zabawy literackie z opowieścią, głębszym przekazem. Zadziwiający zasób słownictwa, pomysłowość, artyzm. Warto dać się oczarować Myślozmarszczkom!

3. Kobietą być - http://kobietabycblog.pl/

Kolejna wyjątkowa osobowość. Olga Bartnik - ciepła, refleksyjna, kobieca i mądra. Jej blog cechuje duża różnorodność - znajdziemy tu wiersze, miniatury literackie, przemyślenia, wywiady z pisarzami... A wszystko magiczne i podane w przepięknej oprawie graficznej.


Mam nadzieję, że zachęciłam Was do tego, by kliknąć w powyższe linki :) Kto wie, może szukacie właśnie wartościowych treści i czegoś nowego do poczytania?

Moje poprzednie zestawienia znajdziecie tutaj:


piątek, 3 stycznia 2020

Rok pisarki - podsumowanie roku 2019.



W jednej z wielu dyskusji, które toczyłam w minionym roku na temat pisania, spotkałam się z sugestią, że nie powinnam mieć oporów przed nazywaniem siebie pisarką, nawet jeśli jestem jeszcze przed debiutem. Zatem teraz podsumuję rok 2019 jako pisarka. A powiem Wam, że pisanie książki faktycznie zdominowało ten rok. Zdarzały się - sporadycznie - dni, w których nie pisałam, wyłącznie z powodu braku czasu. Z pewnością jednak nie było w tym roku ani jednego dnia, kiedy nie myślałam o książce, postaciach i opowiadanej przeze mnie historii. 365 dni z kilkunastoma osobami, które ciągle gadają w mojej głowie - czy to nie szaleństwo? :)

Nie wiem, czy znajome mi osoby, które też piszą, zgodzą się z tym stwierdzeniem, ale - wydaje mi się, że pisarz to taki ktoś, kto bardzo często czuje się śmieszny. Ja wielokrotnie mam poczucie, że narażam się na śmieszność. Od ponad roku stale siedzę z zeszytem i coś w nim skrobię. Codziennie. A ukończenie książki to nie wszystko, jest jeszcze cały żmudny proces redakcji, niekończące się poprawki, wreszcie - wysłanie tekstu do wydawnictw i znów kolejne długie miesiące oczekiwania na odpowiedź. A potem, gdy otrzymasz odpowiedź pozytywną... znów trzeba czekać! Pisarz to osoba, która ciągle tylko pisze i czeka :) Jeśli znacie kogoś, kto zachowuje się podobnie, proszę, postarajcie się pomyśleć o nim z nieco większą powagą. Ten zabawny człowieczek naprawdę nad czymś pracuje, i może się zdarzyć, że będzie to coś dobrego!

W podsumowaniu roku z pisaniem pomogła mi Marta Łysek, której "Listy od M." subskrybuję. Odpowiedziałam na pytania postawione przez nią w najnowszym liście. Korzystając z okazji, chciałabym gorąco polecić Wam Martę i jej listy. Mnóstwo świetnej motywacji i praktycznych wskazówek dla osób, które piszą!

1. Co w tym roku dało Ci najwięcej radości?


Pierwsze pytanie - i od razu dylemat nie do przejścia :) W tym roku spotkało mnie tak wiele cudownych chwil związanych z pisaniem, jak wyróżnić jedną z nich? Może to chwila, gdy bliska mi osoba oceniła pozytywnie to, co napisałam? Może chwila, gdy czytelniczka podziękowała mi za wykreowaną przeze mnie postać? Może rozmowa z szefową wydawnictwa, której spodobała się przesłana przeze mnie propozycja? Może któreś ze spotkań ze wspaniałymi pisarkami poznanymi przez Internet, np. podczas Targów Książki w Krakowie lub w Katowicach? Może wiadomość od wymagającej redaktorki, która oceniła moje opowiadanie jako "piękne"?

Nie jestem pewna, ale chyba wygrywa chwila, kiedy napisałam słowa "KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ" w moim rękopisie, czyli skończyłam pisanie pierwszego tomu książki. Ha, słowo koniec było bardzo na wyrost, bo czeka mnie jeszcze dużo pracy nad tym tekstem :)


2. Czego na pewno nie chcesz powtarzać?


Nigdy nie mów nigdy ;) Ciężko mi było wskazać coś, czego na pewno nie chcę powtarzać, bo nawet jeśli niektóre doświadczenia nie były łatwe, to jednak czegoś uczyły. Ale jest taka rzecz. Nie chcę już nigdy zmarnować możliwości udziału w warsztatach literackich. Zdecydowałam się zapisać na nie, ale rozmaite okoliczności - na czele z kapryśną weną i trudnościami technicznymi - sprawiły, że moje uczestnictwo było niemal wyłącznie bierne. Szkoda.

3. Z czego rezygnujesz?


Na ten moment - z udziału w warsztatach, kursach i innych tego typu rzeczach. To wynika z poprzedniego punktu. Jeśli nie jestem w stanie się w to włączyć tak, żeby obie strony skorzystały, to naprawdę szkoda czasu, pieniędzy i miejsca, które mógłby zająć ktoś bardziej aktywny.

4. Co chcesz zrobić jeszcze raz?


Na pewno niejeden raz chcę spotkać się ze wspaniałymi osobami, które poznałam w tym roku. Z pisarzami, z przedstawicielami wydawnictw. Wiecie, to jest tak, że od lat próbuję swoich sił w pisaniu, ale w tym roku po raz pierwszy poczułam się częścią pisarskiej społeczności.


5. Kto w tym roku był najważniejszy dla Twojego pisania?


Ha! Trudne pytanie, a ponoć każda odpowiedź jest prawidłowa. Kto zatem był najważniejszy? Postacie, o których piszę. A dokładnie dwie spośród nich, dziewczyna i chłopak, na swój sposób bardzo do siebie podobni i może dlatego wyjątkowo sobie bliscy. I oboje bardzo kłopotliwi dla autorki ;) Jeśli kiedyś przeczytacie moją książkę (jeśli jakimś cudem się ukaże), chciałabym Was prosić, żebyście dali im szansę, nawet jeśli nie czytacie takich rzeczy, nie uznajecie takich książek. Nie twierdzę, że wszystko napisałam dobrze - wręcz przeciwnie! - ale oni naprawdę mi się udali.

Spotkałam się ostatnio z takim zdaniem: Najważniejsza jest ta osoba, o której myślisz przed zaśnięciem. Cóż, zatem jeśli nie myślałam akurat o mężu lub o dzieciach, to z pewnością o kimś z tej dwójki :D

6. Która porażka była najcenniejsza?


Trudne pytanie. Widzę, jak autorzy bardziej doświadczeni ode mnie wspominają z rozrzewnieniem czasy, kiedy dostawali po pisarskim tyłku i jak bardzo to pomogło im się rozwinąć. Widzę i czuję, że jestem jeszcze na wcześniejszym etapie. Ja po prostu dostaję po tyłku :) Brakuje mi poczucia, że moje porażki czegoś mnie uczą. Może tylko cierpliwości i pokory ;)

Ale było coś takiego, co mogę uznać za cenną porażkę. Jedna z beta-czytelniczek bardzo ostro skrytykowała mój tekst, co - wraz z późniejszą burzą mózgów z koleżankami po piórze - zmotywowało mnie do decyzji o podzieleniu wspomnianej części pierwszej na dwa jeszcze krótsze tomy. Co za tym idzie, musiałam przemyśleć znaczenie poszczególnych wątków, zastanowić się nad scenami, które warto dopisać, słowem, uporządkować i doszlifować to, co już napisałam. Czyli - wyszło mi na dobre.

7. Z czego czujesz największą dumę?


Czuję się dumna z tego, że oswoiłam wewnętrznego krytyka. Ostatecznie żadne z potknięć, których było więcej, niż możecie sobie wyobrazić, nie zablokowało mnie na dłużej niż jeden dzień. Nie wyrzuciłam książki do śmieci, choć wielokrotnie miałam na to ochotę. (Ale jeśli kiedyś to zrobię, bez obaw, mam mnóstwo kopii zapasowych) :D 

I pytanie gratis: Komu i za co chcesz okazać wdzięczność?


Uwielbiam dziękować, więc to dla mnie bardzo przyjemne pytanie :) Nie mam pojęcia, czy te osoby życzą sobie, bym je wymieniała z nazwiska, stąd tylko imiona. 

Przede wszystkim, Andrzej - za nieocenioną, mrówczą pracę przy przepisywaniu moich rękopisów, za żywe zaangażowanie w akcję, dyskusję nad motywacjami postaci, nieraz otwierające mi oczy na zupełnie nowy punkt widzenia. Za to, że jesteś moim pierwszym beta-czytelnikiem, nadspodziewanie wymagającym i pomocnym, a przy tym ogromnie wspierającym. Dajesz mi wiarę i siłę.

Kasia - osoba, która zdominowała mój pisarski rok 2019, wraz z inną Kasią, moją bohaterką :) Nie znam osoby, która potrafiłaby równie mocno zarażać pasją i motywować. Powiedziałaś mi wiele ogromnie ważnych rzeczy, ale chyba najbardziej przemówiło do mnie to, że ta historia sama do mnie przyszła i mnie wybrała. Dzięki za zaangażowanie, podpowiedzi i za pokochanie moich bohaterów.

Paulina - osoba, która chyba najlepiej rozumie, na jakie szaleństwo się porwałam, pisząc tę książkę - i szaleństwo jest tu wyjątkowo dobrym słowem... Uwielbiam Twoje uważne czytanie, wnikliwe spostrzeżenia i otwieranie mi oczu, gdy trzeba.

Natalia - osoba w wieku moich bohaterów, która pomogła mi poczuć się pewniej w pisaniu o młodzieży :) Dzięki za Twój entuzjazm!

Agnieszka - za pierwszą fachową konsultację i bardzo życzliwe podejście do moich wymysłów :)

Patrycja - to chyba Ty nauczyłaś mnie najwięcej, jeśli chodzi o redakcję. Oswoiłaś mnie z nią.

Mania - za punkt szósty.

Alicja, Marta, Aleksandra, Magda, Agnieszka i wszystkie Wojowniczki - za burzę mózgów i za danie mi szansy.

Ela - kochana Ty moja, wspominam o Tobie tak często, że może darujesz mi to, że teraz w pierwszej wersji tego tekstu zapomniałam ;) Dziękuję za przeczytanie mojej książki, za długie dyskusje i sugestie, i za to, że wiesz o mnie tyle zawstydzających rzeczy ;)

Krzysztof - za fachową pomoc, gdy o nią poprosiłam, a także za wyłowienie mnie z tłumu i bardzo obiecujące plany pisarskie na rok 2020 :)

Ewa - za przeczytanie mojej książki i za świetną polecajkę :)

Kasia (jeszcze jedna!) - za naszą korespondencję, która dała mi bardzo dużo radości i wiary. Zobaczymy, jak będzie :)

Kasia (jeszcze jedna! Co ja mam z tymi Kasiami?), Kinga, Krzysia, Edyta, Małgosia, Magda, Marta, Emilia i mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałam - za potężna dawkę fachowej wiedzy, treningu i poczucia wspólnoty.

Wiecie, to bardzo przyjemne, gdy można podziękować tak wielu wspaniałym osobom!
Wam, drodzy czytelnicy, również dziękuję - za przeczytanie tego długiego tekstu :) Dla niektórych z Was to, o czym piszę, to pewnie istna egzotyka. Cieszę się, że towarzyszycie mi w moich zmaganiach. Może kiedyś będziecie ze mnie dumni. Może jeszcze w tym roku :)

czwartek, 19 września 2019

BLOGS from HEART 2019 - startuję i głosuję :)


Źródło: http://blogsfromheart.byistniec.pl/

Konkursy to coś, co my, blogerzy, bardzo lubimy ;) Radość, którą dał mi mój wynik w #shareweek2019, do tej pory dodaje mi skrzydeł i motywuje do pracy nawet w słabszych chwilach. Dlatego też z chęcią wzięłam udział w tegorocznej edycji BLOGS from HEART. Już sama nazwa konkursu sprawia, że jego idea jest mi ogromnie bliska - mój blog jest właśnie pisany prosto z serca, bez kalkulacji, bez clickbaitów (no, przeważnie), bez szukania taniej sensacji i bez udawania kogoś, kim nie jestem. Nie stwarzam pozorów idealnego życia, nie udzielam odpowiedzi, których sama nie znam.

No, to tak pokrótce o mnie ;) Oczywiście, liczę na Wasze głosy. Nie będę nawet udawać, że mi na tym nie zależy ;) Chociaż chyba już widać gołym okiem, kto zwycięży w mojej kategorii (i bardzo się cieszę, bo uwielbiam tę blogerkę!), to jednak bardzo chcę powalczyć o jakieś przyjemne miejsce w górnej połowie tabeli. Będę Wam ogromnie wdzięczna za każdy oddany na mnie głos.

Nie piszę jednak tego tekstu tylko po to, by zachęcać do głosowania na mnie. W konkursie bierze udział wielu wspaniałych blogerów. Warto wejść na stronę z listami do głosowania, odwiedzić blogi, których może wcześniej nawet nie znaliście - i zaczytać się, zachwycić, zostać na dłużej :)

Zacznę od mojej kategorii, czyli od końca:

Grupa Tematyczna Szósta - Blogi Pamiętniki i Pozostałe



Wiadomo, że namawiam do głosowania na Szczęśliwą Siódemkę ;) Natomiast w tej kategorii biorą udział również dwie moje najulubieńsze blogerki, Mama Pod Prąd i Madka Roku. Jestem spokojna o ich wysoki wynik, bo mają bardzo oddanych fanów, na których w pełni zasługują :) Jeśli jakimś cudem nie mieliście nigdy okazji ich odwiedzić, najwyższy czas to nadrobić!

Szczęśliwa Siódemka - https://szczesliwavii.blogspot.com/

Mama Pod Prąd - http://www.mamapodprad.pl/

Madka Roku - https://madkaroku.com/

Grupa Tematyczna Druga - Sztuka i Literatura



Przez długi czas w ogóle nie czytałam blogów artystycznych i literackich. Nie wiem, czemu. Chyba szukałam wówczas w blogosferze czegoś innego. Wróciłam do nich, gdy sama mocniej zaangażowałam się w twórczość literacką :) Zauważyłam, że pisarze i poeci dość rzadko biorą udział w konkursach dla blogerów. Teraz też jest podobnie. W tej kategorii można oddać głos na jeden z trzech blogów. 

Mój głos otrzymuje Carrrolina Blog. Pisane przez nią recenzje sprawiły, że zostałam na blogu dłużej, czytałam o kolejnych książkach i niemal od razu zaczęłam się zastanawiać: jak oceniłaby moją powieść? Widzę, że dość surowa z niej recenzentka, tanie chwyty jej nie kupią :)


Grupa Tematyczna Trzecia - Styl Życia (LiveStyle)



Ciężko było mi oddać głos w tej kategorii, tylu lubianych przeze mnie blogerów! Mój głos otrzymuje jednak, niesłusznie pominięta przeze mnie wcześniej Mama na Wypasie, również jedna z moich ulubienic :) Już wspominałam Wam o jej blogu przy okazji #shareweek, teraz tylko podtrzymuję to, o czym pisałam wówczas.

Mama na Wypasie - https://mamanawypasie.pl/

Grupa Tematyczna Czwarta - Podróże i Odkrycia



Z reguły nie czytam podróżniczych blogów, bo przypominają mi o tym, że sama od pewnego czasu trochę osiadłam w jednym miejscu i bardzo rzadko gdzieś jeżdżę. W przyszłym roku to się może zmieni :) Póki co, odwiedziłam wszystkie strony blogów startujących w tej właśnie kategorii. Moim kryterium było: który blog najbardziej zachęci mnie do tego, by zostać dłużej? W którym się zagłębię, zaczytam? A oto i mój zwycięzca, Pakuj walizki. Piękne zdjęcia, niebanalne podejście do tematu podróży. 

Pakuj walizki - https://e-pakujwalizki.pl/

Grupa Tematyczna Piąta - Pasje i Praca



Kolejny trudny wybór - tyle świetnych blogów, i tak różnorodne! Miałam co najmniej trzy typy, zdecydowałam się jednak na Passion Piece, bo skoro nie mogę na nią zagłosować w mojej kategorii, to przynajmniej tutaj to zrobię :) Natalia pisze wspaniale, dociera do wyjątkowego grona osób - dyskusje pod jej tekstami również są warte czytania. Nie zapomnę nigdy tekstu, który napisała o mojej akcji. Jak pięknie ujęła w słowach to, co chciałam przekazać! :)



Bez względu na to, kogo zechcecie wyróżnić - warto poświęcić tę chwilę i zajrzeć na stronę z listami do głosowania. Dla każdego z tych wyjątkowych twórców to będzie znak, że doceniacie ich zaangażowanie i pasję, którymi dzielą się z Wami.

środa, 17 lipca 2019

30 faktów o mnie - co lubię, czego nie lubię?



Bez żadnej specjalnej okazji :) Pisałam Wam już o moich ulubionych książkach, filmach i piosenkach. Dziś wspominam o kilku innych rzeczach. Kto wie, może podczas czytania stwierdzicie, że macie ze mną sporo wspólnego?

Zaczynamy!


1. Kiedy odwiedzam moich rodziców, za każdym razem gramy z mamą w Scrabble. Gramy codziennie, czasem kilka razy dziennie :)

2. W dzieciństwie uwielbiałam zespół Kelly Family, wielokrotnie śniłam/ wyobrażałam sobie/ udawałam, że jestem na ich koncercie :) Miałam kasetę wideo z ich występem i włączałam ją tak często, że w końcu odtwarzacz przerwał taśmę. (No, popsuty już był, to dlatego).

3. Uważam, że nie istnieje na świecie nic pyszniejszego niż domowe ciasto czekoladowe. Na przykład takie.

4. W podstawówce brałam udział w olimpiadzie z wiedzy o sztuce. To było jedno z pierwszych moich doświadczeń związanych z intensywnym uczeniem się. Nie miało ono jednak wielkiego wpływu na moje życie.

5. Uwielbiam wiewiórki. Kiedy wypatrzyłam w jednym sklepie książeczkę o wiewiórce dla Roberta, cieszyłam się chyba bardziej niż on :)

6. Mam dziką radochę z faktu, że najnowszym agentem 007 będzie ciemnoskóra kobieta. Nie zmienia to faktu, że James Bond zawsze będzie wyglądał dla mnie jak Pierce Brosnan.

7. Oglądałam skoki narciarskie długo przed tym, zanim Małysz zaczął wygrywać.

8. Nie wszystkie lektury szkolne przeczytałam, ale bez większych problemów pisałam sprawdziany z ich treści.

9. Kiedy drugi raz w życiu odwiedzałam Barcelonę, czułam się tak, jakbym wracała do domu.

10. Oglądałam filmową adaptację musicalu "Hair" tyle razy, ile razy była powtarzana w telewizji.

11. Niedawno obejrzeliśmy z mężem wszystkie 5 sezonów serialu z czasów naszego dorastania, czyli "Ally McBeal". Przedziwna sprawa z tym serialem. W żadnym innym nie widziałam tylu moich ulubionych aktorów i zarazem tylu irytujących mnie, w jakiś sposób obrzydliwych dla mnie motywów, zahaczających o moje fobie. Aż dziwne, że pająki tam nie łaziły. Mimo wszystko oglądałam z dużą przyjemnością, a Robert zakochał się w piosence tytułowej.

12. Moją pierwszą pracą w życiu było udzielanie korepetycji z angielskiego. Pierwszą bardziej oficjalną - roznoszenie ulotek jednej pizzerii. Wolałam korepetycje, choć wspomnienia związane z ulotkami mają po latach pewien urok.

13. Pierwszym kotem, którego przygarnęłam, była Molly. To było mniej więcej w tym samym czasie, kiedy broniłam pracę magisterską.

14. Nigdy w życiu nie jadłam hamburgera. I pewnie już nie zjem :D

15. Ponad osiem lat temu z dnia na dzień przestałam pić kawę. Zaczęłam z powrotem, kiedy urodziłam drugie dziecko. Nie, to wcale nie ma związku :D

16. Alejka, przy której mieszkam, nazywa się Akacjowa. Zanim się o tym dowiedzieliśmy, chcieliśmy przeforsować nazwę "Pod wielkim świerkiem".

17. Kiedy myślę o najlepszych wspomnieniach, zawsze przed oczami stają mi wakacje. Wspinanie się na szczyt góry, przeskakiwanie przez morskie fale, oglądanie tęczy nad rzeką, śpiewanie przy ognisku...

18. Obejrzałam tylko jeden odcinek "Gry o tron" i nigdy nie poczułam potrzeby, żeby obejrzeć więcej.

19. Niedawno po raz pierwszy widziałam mecz kobiecej piłki nożnej. Naprawdę się zaangażowałam! (tylko emocjonalnie).

20. Chętnie odwiedziłabym jeszcze raz Chorwację, to jedno z ciekawszych miejsc, w których byłam.

21. Uwielbiam abstrakcyjne dowcipy. Albo takie, w których wystarczy opowiedzieć samą puentę i już jest śmiesznie :) W ogóle uważam, że w dowcipach jest często więcej mądrości życiowej, niż by się zdawało.

22. Poszłam do ślubu w bordowych butach, które kosztowały mnie jedyne 20 zł, bo miały niepopularny rozmiar i maleńką plamkę przy obcasie. Uwielbiałam je.

23. Gdyby ktoś chciał kiedyś stworzyć idealne perfumy dla mnie, musiałyby pachnieć mandarynkami, kawą i czymś absurdalnym, np. tortem urodzinowym.

24. Kocham lata osiemdziesiąte, przede wszystkim za muzykę. Zdecydowana większość moich ulubionych utworów pochodzi z tego okresu.

25. Rozumiem, co się do mnie mówi po francusku, włosku i hiszpańsku, ale sama nie posługuję się tymi językami (może trochę francuskim).

26. Raz w życiu śpiewałam w filharmonii.

27. Mam kilka sukienek z czasów, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum. Nadal czasem noszę, choć już rzadko.

28. Miewam względnie często sny, w których prowadzę samochód. W rzeczywistości nie umiem tego robić, nie mam prawa jazdy.

29. W tym roku po raz pierwszy obejrzałam disneyowskiego "Dzwonnika z Notre Dame" i pokochałam ten sposób opowiedzenia historii o Quasimodo. Wcześniej udawałam, że ta kreskówka nie istnieje. W ogóle uwielbiam disneyowskie wersje istniejących historii :)

30. Zapytałam męża, jaka jest jego ulubiona potrawa robiona przeze mnie. Wskazał między innymi pizzę ziemniaczaną :) Wspomniał też o torcie z pizzy, który zrobiłam kiedyś na jego urodziny.

To na razie tyle :) Ciekawa jestem, czy coś z tej listy Was zaskoczyło?

Przypominam, że na fanpage'u jest KONKURS! Klikajcie tutaj: LINK

czwartek, 21 marca 2019

#shareweek2019: o tym, co dało mi czytanie innych blogów.


Przyznam, że nie mogłam się doczekać kolejnej edycji #shareweek. To jest jedna z najfajniejszych akcji w blogosferze. Polega na tym, że po prostu, bezinteresownie sprawiasz komuś przyjemność. Polecasz wybrane blogi innym i piszesz, dlaczego właśnie one są dla Ciebie takie wyjątkowe.

Tegoroczny #shareweek zbiegł się trochę w czasie z tym, że dość niedawno opadły mnie wątpliwości: czy to moje blogowanie ma w ogóle sens? Czy ktoś to czyta? Przez prawie dwa tygodnie w lutym nie opublikowałam nic nowego, bo nie miałam pojęcia, co zrobić, żeby ta pisanina jakoś dotarła do ludzi. A potem opublikowałam nowy tekst i okazało się... że jednak czytają. Komentują, sami, nieproszeni.

Mój tegoroczny #shareweek będzie może trochę nietypowy - a może jednak nie? Chcę przedstawić Wam ludzi, do których w jakiś sposób przywiązałam się przez te dwa lata działania w blogosferze. Ludzi, którym coś zawdzięczam i którzy po prostu robią dobrą robotę.

Zeszłoroczne zestawienie.


Ponieważ nie chcę się powtarzać, a większość blogów z tego zestawienia mogłaby spokojnie znaleźć się również w tegorocznym - zajrzyjcie proszę do mojego poprzedniego shareweekowego wpisu :)

W tym gronie chciałabym mimo wszystko wyróżnić Mamę pod prąd. Kochani, o ile mogę użyć takich słów w odniesieniu do innej blogerki, ja jestem z Eli dumna! To jest po prostu niesamowite, jak rozkręciła się przez ten rok. Liczba jej czytelników ciągle się powiększa, a teksty są, jeśli to możliwe, coraz mądrzejsze, odważniejsze, istotniejsze. Jak ona to robi? Zobaczcie sami :) http://www.mamapodprad.pl/

Osoby, do których regularnie wracam.


1. Madka roku: https://madkaroku.com/

Wspaniała i serdeczna osoba, jedna z tych, na które zawsze mogę liczyć. A jak pisze? Tak, że nieraz płakałam przez nią ze śmiechu! :) Dialogi jej dzieci, spisane po mistrzowsku, w sposób ujawniający niewątpliwy talent literacki Kasi - wierzcie mi, to jest po prostu perfekcyjne. 

Chcecie próbkę? 
"– Dzieci, nie! – zawyłam jak zraniony dzik w kniei, zanim panna F. powyłamywała bratu wszystkie palce – nie pokazujemy takich gestów. I nie mówimy brzydkich słów.
– A dlaczego one są brzydkie, takie słowa? – zainteresował się Średni.
– No… bo są uznane powszechnie za obraźliwe.
– A przez kogo? – badał dalej temat.
– Przez społeczeństwo.
– A jakie są jeszcze brzydkie słowa? Których nie można mówić? – po Średnim widać było ogromne zainteresowanie i szczerą chęć do nauki. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że coś mi średnio idzie to niezwracanie ich uwagi na kwestię przekleństw.
– No, mamusia często mówi cholera -wsypała mnie córka.
– Cholera, wcale nie! – zdenerwowałam się – znaczy się… nie tak często. Nieważne, nie używajcie takich słów, bo to niegrzeczne. Ani takich gestów. Jak komuś tak pokażesz, to będzie bardzo zły i będziesz miał kłopoty."

O tym właśnie mówiłam! Kasia potrafi jednak nie tylko rozbawić, często też wzrusza, nie unika trudnych, poważnych tematów.

2. Mama na wypasie: https://mamanawypasie.pl/

Do Oli zaglądam najchętniej po to, by poczytać o poważnych sprawach. Lubię jej szczerość i otwartość, z którą pisze m.in. o problemach z zajściem w ciążę, o wychowywaniu dziecka, o ważnych sprawach dotyczących naszego społeczeństwa. Zajrzyjcie do Oli również po to, by poznać ciekawe propozycje książkowe dla kilkuletnich dzieci.

3. Wesellerka: https://wesellerka.pl/

W tym roku będziemy obchodzić siódmą rocznicę ślubu, odnowienie przysięgi kiedyś planujemy, ale raczej na pewno nie w tym roku. Dlaczego regularnie czytam, co nowego pojawia się na blogu poświęconym tematyce ślubnej i weselnej? Sama nie wiem :) Chyba po prostu przyciąga mnie styl autorki, jej sposób pisania, zabawne i zarazem rzeczowe podejście do tematu. Agata nie stroni jednak też od poważniejszej tematyki. Jeden z ważniejszych tekstów na jej blogu dotyczy przemocy domowej.

Osoby, które zainspirowały mnie w mojej działalności.


Jedną z największych korzyści, jaką dało mi czytanie innych blogów jest to, że mogłam uczestniczyć we wspaniałych akcjach społecznych. Komu dokładnie to zawdzięczam?

1. Magda M. blog: https://www.magdam.com.pl/

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, kiedy zaglądam na bloga Magdy: patrzcie, jakie piękne zdjęcia! Na przykład te z wakacji nad morzem - coś cudownego! Magda jest świetną autorką, która zasługuje na mnóstwo ciepłych słów, zwłaszcza teraz, kiedy dopiero co dźwignęła fanpage po awarii, w wyniku której Facebook usunął wszystkie jej linki. Na szczęście udało się je odzyskać! Magda jest też pomysłodawczynią akcji #blogrudzień, wspaniałego kalendarza adwentowego dla blogerów. Za pomocą tej akcji udało mi się dotrzeć do większego grona odbiorców z moim Brzuszkowym Mikołajem.

2. Popaprana: https://www.popaprana.pl/

Pomysłodawczyni bardzo bliskiej mojemu sercu akcji #ADAtoWYPADA. Czytaliście może tekst, który ona napisała dla potrzeb tej akcji? Przeczytajcie, jest naprawdę wyjątkowy, nietypowy. Ania jest blogerką, którą stanowczo musicie poznać. Jej teksty dają do myślenia, potrafią inspirować, a także bawić. Zajrzyjcie do niej :)

3. Wysmakowana: https://wysmakowana.pl/

Pomysłodawczyni akcji "NiepełnoSPRAWNI - kampania społeczna" (mój tekst w ramach tej akcji ukaże się na początku kwietnia). Charyzmatyczna osoba, która potrafi zmobilizować innych do działania i nie zraża się kłodami rzucanymi pod nogi. Tematy poruszane na jej blogu są bardzo różnorodne: od książek wartych polecenia poprzez kulinaria aż po fotografię :) Każdy znajdzie coś dla siebie!

4. Mocem: https://www.mocem.pl

Małżeński blog o życiu po ślubie, o miłości, wspólnych wartościach, ciekawych pomysłach na prezenty (to coś, co lubię!). Zainspirowali mnie do opisania historii mojego małżeństwa. Trzeba przyznać, że robią dużo dobrego w blogosferze!

Znajomi, którzy też blogują.


1. Let's be together!: http://les-bi-together.blogspot.com/

Ten blog jest taki delikatny i wręcz intymny, że trochę się zastanawiam, czy dziewczyny na pewno chcą, aby ktoś z zewnątrz zaglądał do tego ich światka... Ale z drugiej strony, same kiedyś umieściły linka do siebie w jednym z komentarzy ;) Dość wzruszający jest ten blog, taki codzienny, po prostu o byciu razem. Tak, jego nazwa jest nieprzypadkowa.

2. Kolory życia: http://fiolety.blogspot.com/

Monia to istna artystyczna dusza, i u niej na blogu też jest bardzo artystycznie. Swego czasu zainspirowała mnie do ciekawych eksperymentów w kuchni :) Znajdziecie u niej przede wszystkich rękodzieło, poezję, zdjęcia, relacje z ciekawych miejsc. 


Późno się zrobiło, kiedy tak tu się rozpisywałam o moich ulubionych blogach. Na tym więc poprzestanę, choć pewnie znalazłabym jeszcze niejeden blog wart tego, by o nim wspomnieć. Ale to może już... następnym razem ;)

piątek, 4 stycznia 2019

Rok dziesiątych rocznic: blogowe plany i postanowienia na rok 2019.

Zdjęcie z 2009 roku.
Fot. Marcin Tytko

http://marcintytko.wixsite.com/fotografia

Już myślałam, że tegorocznej listy postanowień nie będzie - bo co ja mogę postanawiać z dwójką maleńkich dzieci w domu? Kiedy czasem trudno mi odróżnić jeden dzień od drugiego? Kiedy choroba starszego lub młodszego synka może zniweczyć każdy plan - o czym przekonałam się już w grudniu? A jednak, najpierw nieśmiało pojawiło się pierwsze postanowienie, potem pociągnęło za sobą drugie i trzecie, skądś wyskoczyło czwarte... I wytłumaczyłam sama sobie, że chcę powtórzyć to, co udało się osiągnąć w minionym roku: długa lista postanowień i ogromna satysfakcja, gdy uda się je wszystkie zrealizować.

Ale, ale. Od początku. O co chodzi w tytule tego tekstu?

Dlaczego "rok dziesiątych rocznic"?


Przypuszczam, że każdy ma w swoim życiu przynajmniej jeden taki przełomowy rok, w którym jego życie zmieniło się o 180 stopni. Dla mnie takim rokiem jest na pewno 2012, czyli rok, w którym wyszłam za mąż, ale chyba jeszcze więcej zmian dokonało się trzy lata wcześniej, czyli w 2009. To oznacza, że w roku 2019 czeka mnie cały szereg dziesiątych rocznic - a ja lubię świętować rocznice :)

Popatrzcie sami. Co wydarzyło się w moim życiu w 2009 roku?
  • odbył się mój koncert dyplomowy,
  • po raz pierwszy w życiu byłam na karaoke :)
  • byłam na pierwszej randce z moim mężem (wówczas typowo w strefie friendzone),
  • rozstałam się z narzeczonym w dość dramatycznych okolicznościach,
  • zostałam dziewczyną cudownego chłopaka, który obecnie jest moim mężem i ojcem moich dzieci,
  • oczywiście, to oznacza również mnóstwo mniejszych rocznic dla naszego związku: pierwszy wspólny wyjazd, pierwsza noc spędzona pod jednym dachem, pierwsze urodziny świętowane wspólnie...
  • poznałam w tym roku naprawdę mnóstwo osób, przede wszystkim rodzinę męża, ale też wielu dobrych znajomych,
  • ha, w 2009 założyłam konto na Facebooku! 
  • w zasadzie można powiedzieć, że w 2009 roku miałam pierwszą sesję zdjęciową, choć tak naprawdę była to raczej zabawa i niewiele z niej wynikło,
  • w 2009 roku po raz pierwszy w życiu miałam założony gips (no co, to też na swój sposób przełomowe wydarzenie) :)
Działo się! Trochę żałuję, że nie prowadziłam wówczas bloga - a trochę się cieszę, bo może napisałabym za dużo? Za wcześnie? Może nie przemyślałabym wystarczająco tego, co chcę o sobie mówić znajomym i nieznajomym.

Zdjęcie z 2009 roku 

Z całą pewnością chcę uczcić przynajmniej niektóre z tych rocznic, pisząc z ich okazji teksty na blogu. Będzie to pewne wyzwanie, bo już rok temu pisałam o tych wydarzeniach. Jak to zrobić teraz, żeby się nie powtarzać? Może mi podpowiecie - jest coś, o czym chcielibyście, żebym napisała? Jakiś aspekt mojej historii, który Waszym zdaniem powinnam poruszyć? Wezmę pod uwagę każdą sugestię!

Co jeszcze pojawi się na blogu w 2019 roku?


Mam już w głowie kilka pomysłów na nowe teksty. Na pewno będą dotyczyły mojej codzienności z dwulatkiem i niemowlakiem. Chcę odnieść się między innymi do tekstów piosenek dla dzieci oraz do tego, jaki przekaz płynie ze znanych baśni. 

Zauważyłam, że chętnie czytacie u mnie teksty merytoryczne, ale największą popularnością cieszą się jednak te bardzo osobiste. Te, które mówią o mnie, o moim życiu, również o moim zdrowiu. Przyznam, że to miła obserwacja. Nie chcę jednak, żeby blog dotyczył tylko i wyłącznie mnie i mojego życia. Będę starała się zachować równowagę między wpisami rzeczowymi, zawierającymi przydatne rady oraz tymi bardziej sentymentalnymi, do których sięgacie, by poznać mnie lepiej.

Będę starała się umieszczać więcej zdjęć. Jestem świadoma, że to zdjęcia przyciągnęły tutaj całkiem spore grono nowych odbiorców, którzy z całą pewnością chcą zobaczyć ich więcej. Przy czym nie zmieniam stanowiska w kwestii publikacji zdjęć twarzy moich dzieci - pojawią się tutaj najwcześniej za kilkanaście lat ;) A może nigdy.

Kończę natomiast z recenzjami książek. No, może nie jakoś definitywnie. Ale na pewno nie będę umieszczała ich regularnie i systematycznie, tak jak starałam się to robić w minionym roku. To są najrzadziej wyświetlane z moich tekstów. Mam wrażenie, że nie do końca tego szukacie, kiedy wchodzicie na moją stronę - a i ja przyznam, że lepiej mi się pisze inne teksty :)

Na pewno postaram się być bardziej aktywna pod koniec roku. W roku 2018 z oczywistych powodów nie mogłam sobie na to pozwolić :) Przede wszystkim zależy mi na porządnym wypromowaniu akcji "Brzuszkowy Mikołaj". Jestem z niej zadowolona, ale wiem, że mogłoby być jeszcze o wiele lepiej!

Jak zawsze jestem otwarta na wyzwania, propozycje współpracy, teksty inspirowane. A może to dobry moment na to, by ktoś napisał u mnie wpis gościnny? Chętnych zapraszam!

No dobra, czas na postanowienia!


Będzie ich siedem, tak jak rok temu. Ta liczba nie po raz pierwszy przyniosła mi szczęście! :)
  1. Będę celebrować każdy dnień! Oczywiście na tyle, na ile będzie to możliwe. Codziennie jest jakaś okazja do świętowania, tak jak codziennie są czyjeś imieniny ;)
  2. Spędzimy Święta u moich rodziców. Pisałam już nieraz, że o tym marzę. W roku 2018 taka podróż nie była możliwa z powodu narodzin Michała, w roku 2019 - mam nadzieję - już nic mnie nie powstrzyma!
  3. Dogadam się z Robertem w kilku znaczących kwestiach. Niektórzy to nazwą buntem dwulatka, inni etapem rozwojowym, jeszcze inni po prostu zrozumieją, że mój kochany starszak sporo ostatnio przeszedł i musi to wszystko odreagować... W każdym razie czasy idealnie grzecznego dziecka dawno minęły! Nie zamierzam robić z niego tresowanej małpki, ale jednak trochę współpracy wyjdzie nam na dobre.
  4. Zrobimy remont łazienki. Zdaje się, że postanowienia związane z remontem muszą być bardziej precyzyjne. Czas zatem na łazienkę. Do końca tego roku mam zamiar wrzucić tutaj zdjęcie pięknie odświeżonej łazienki!
  5. Będę organizować imprezy. Jak już wspomniałam, okazji do świętowania nigdy nie brakuje ;) W dość niedługim czasie odbędzie się zaległa impreza urodzinowa Roberta, w tym roku czekają nas również chrzciny Michała. Ale marzy mi się coś jeszcze, coś w naszym dawnym stylu, z mnóstwem znajomych, basenem, dobrym jedzeniem i szaloną zabawą ;)
  6. Odzyskam formę. Czyli - schudnę? Byłoby miło, ale mam inne priorytety. Ponad miesiąc po porodzie nie czuję, żeby miał mnie przestać boleć kręgosłup, czasem odzywają się też biodra. Trzeba zrobić z tym porządek.
  7. Wybierzemy zdjęcia do wywołania! To jedna z tych rzeczy, które ludzie często odkładają w nieskończoność, aż w końcu pada im dysk i wszystkie cenne zdjęcia znikają w niebycie. Pora oszukać przeznaczenie i w końcu się tym zająć. Mamy tyle wspaniałych pamiątek, powinny wisieć w widocznym miejscu.
Wierzę, że za rok o tej porze będę mogła pochwalić się pełnym sukcesem, czyli siedmioma zrealizowanymi postanowieniami :) Trzymajcie za mnie kciuki!

Zdjęcie z 2009 roku.



sobota, 29 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018 - na blogu i poza nim.


Pisałam Wam już, że lubię te coroczne podsumowania :) Tym razem naprawdę jest o czym pisać! Niewątpliwie, to był wyjątkowy rok. Aż sama nie wiem, od czego zacząć... 
No dobrze, wiem :)

Kto nie marzy, ten nie spełnia marzeń!


Kiedy rok temu spisywałam moją listę siedmiu postanowień noworocznych, byłam naprawdę ciekawa, ile z nich uda mi się zrealizować. Czy tworzenie tak dużej listy to porywanie się z motyką na słońce, czy wręcz przeciwnie? 

Dziś mogę z dumą powiedzieć - Kochani, zrealizowałam sześć z siedmiu postanowień. Tak jak pisałam, dwa pierwsze punkty na mojej liście wykluczały się wzajemnie, więc z góry zakładałam, że cała lista siedmiu postanowień jest dla mnie nieosiągalna.

Rodzeństwo dla Roberta - jest! Śliczny, maleńki Michał :) Mam teraz lekkie wyrzuty sumienia, że rok temu myślałam o nim tak bezosobowo, jako o rodzeństwie - a przecież to zupełnie odrębny mały człowiek, który ma swoje życie, swoją osobowość, swoje własne cele i zadania.


Do pełnoetatowej pracy nie poszłam, choć naprawdę niewiele brakowało. Byłam już po rozmowie, miałam zdecydować, czy podejmę pracę. Oczekiwano jednak ode mnie takiej dyspozycyjności, jakiej nie byłam w stanie zapewnić.

Remont w domu - zrobiony, co prawda, właściwą odpowiedzią byłoby tu raczej: zaczęty. Jest już jednak o wiele ładniej niż było.

Na castingu byłam - i tyle. Nie dostałam się. Jeśli miałabym oceniać ten rok tylko pod kątem osiągnięć wokalnych, to musiałabym uznać, że był to rok bardzo nieudany. Trochę to przykre, biorąc pod uwagę, że w przyszłym roku też raczej za wiele nie pośpiewam. Cóż, wszystko ma swój czas. Widocznie czas na śpiewanie będzie kiedy indziej.

Akcja "Brzuszkowy Mikołaj" odbyła się z powodzeniem :) Na pewno będę ją organizować również w przyszłym roku, i będę miała o wiele więcej sił, czasu i możliwości, by się nią zająć! :)


Pozowałam do zdjęć. Był czas, kiedy myślałam nawet, że to będzie najlepszy zdjęciowy rok w moim życiu! - niestety, nie doszły do skutku pewne projekty, na które bardzo liczyłam. Ale i tak było bardzo dobrze.

Fot. Paweł Świrek
Fot. Marta Szopińska
Fot. Jan Bandura
Fot. https://www.maxmodels.pl/fotograf-landscaper.html

No i jadłam ciasta :) A nawet je piekłam, bo w naszym domu pojawił się nowy piekarnik. Nareszcie jestem w pełni zadowolona z moich wypieków!

Po raz pierwszy moja lista postanowień była tak długa i po raz pierwszy udało mi się zrealizować aż tyle punktów. Wnioski nasuwają się same - nie warto się ograniczać. Warto mieć odważne, ambitne plany i wierzyć w nie.

Mało tego! Rok wcześniej moim postanowieniem był debiut literacki. Nie udało mi się wówczas go zrealizować. W tej chwili moja powieść jest w przygotowaniu do druku. Ukaże się też książka z bajkami mojego autorstwa :)

Rok na blogu.


Dla Szczęśliwej Siódemki ten rok to przede wszystkim cztery istotne wydarzenia:

1. Publikacja tekstu: "Czego nauczyła mnie najgorsza chwila w życiu?".


Niektórzy z Was może nie wiedzą, że mój blog powstał między innymi po to, aby ten tekst się ukazał. Udało się. Opublikowałam go 27 lutego. Wasza reakcja na ten tekst była po prostu niesamowita :) Dostałam mnóstwo wiadomości, komentarzy (jest to zdecydowanie najczęściej komentowany z moich tekstów), napisaliście mi wspaniałe rzeczy. Dzieliliście się swoimi doświadczeniami i refleksjami. Dostałam od Was o wiele więcej, niż się spodziewałam.

2. Tekst o mojej pracy - "Festiwal Kolorów - najczęstsze mity kontra fakty".


Tekst, który ma najwięcej wyświetleń, choć nawet nie promowałam go w jakiś szczególny sposób. Cieszę się, że chętnie czytaliście o czymś, co daje mi tak dużo radości i jest dla mnie tak bardzo ważne.

3. Alternatywne zakończenie bajki o Calineczce.


Nawet nie spodziewałam się, że zrobi taką furorę. Dziękuję za wszystkie miłe słowa! Przepraszam, jeśli poczuliście się rozczarowani, że na mojej stronie nie pojawiło się póki co więcej bajek. Postaram się to nadrobić!

4. Akcja "Brzuszkowy Mikołaj".

Fot. Kocie Kadry

To jeden z ważniejszych punktów nie tylko w historii bloga, ale też... w moim życiu. Dzięki tej akcji wiele osób zyskało wspaniałe prezenty, ale najwięcej zyskałam ja sama. Zostawiłam swój maleńki ślad na świecie - i jest to taki piękny ślad, pełen radości i dobrych myśli. Odkryłam, że można przekuć swoje marzenia i potrzeby w czynienie dobra dla innych. Oczywiście, nie zamierzam na tym poprzestać. Pod moją mikołajkową czapką kiełkują już nowe pomysły!

Nie mogę też nie odnotować wspaniałej reakcji, jaką wywołało opublikowane w Wigilię na moim fanpage'u zdjęcie przedstawiające mnie i plecy Michała przy szpitalnej choince :) Jestem pod wrażeniem i bardzo Wam wszystkim dziękuję.

Rok poza blogiem.

Gdzie byłaś? W szpitalu.

Serio, myślę sobie czasem, że tak będzie brzmiała moja odpowiedź, gdy ktoś mnie zapyta, gdzie byłam w 2018 roku. Cztery kilkudniowe pobyty w szpitalu  (od trzech do siedmiu dni), do tego trzy wizyty na SORze.  Nie liczę już innych, planowych odwiedzin, np. konsultacji lekarskich.

Dwa razy byłam w szpitalu jako pacjentka (pisałam o tym tutaj i tutaj), dwa razy jako mama małego pacjenta (pierwszy pobyt opisałam tutaj). Przyznam, że ten drugi pobyt, z malutkim Michasiem chorym na zapalenie płuc, był dla mnie na swój sposób łatwiejszy, choć dwa razy dłuższy. Z kilku powodów. Po pierwsze, noworodek jest o wiele bardziej ugodowym pacjentem niż półtoraroczny chłopiec. Po drugie, mimo poważnej choroby Michał przez większość czasu czuł się całkiem dobrze. Aż trudno było uwierzyć, że nie był zdrowy! Po trzecie, miałam wygodny, rozkładany fotel ufundowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Spałam wygodnie!

Wiecie... Tyle osób wypowiada się negatywnie o Jurku Owsiaku. Również moi znajomi. Nazywają go oszustem, oskarżają o przekręty. Tymczasem dla mnie to jest ten człowiek, który zobaczył osobę ludzką w mamie czuwającej przy łóżku chorego dziecka. A wiem z doświadczenia, że nie każdy potrafi to zobaczyć.

Najpiękniejszy najgorszy rok.

Kiedy w Wigilię Bożego Narodzenia dzieliliśmy się z mężem opłatkiem w małej szpitalnej sali, życzyłam mu żartobliwie "udanego października, listopada i grudnia, bo z resztą roku jakoś nam to wychodzi". To jest przedziwna prawidłowość: odkąd pamiętam, końcówka roku zawsze jest dla nas dość niełaskawa. Wszystkie wypadki, choroby, problemy w pracy, problemy finansowe zawsze pojawiały się właśnie w tym czasie.

W tym roku również wyjątkowo trudna końcówka przyćmiła nieco fakt, że był to dla nas bardzo dobry rok. Dwóch pięknych synów, praca dająca satysfakcję, spełniające się marzenia - czego chcieć więcej?

Jednak, choć spotkało mnie tak wiele szczęścia, doświadczyłam też w tym roku smutku. Może nawet było go więcej niż w innych latach, kiedy było trudniej, kiedy trzeba było zakasać rękawy, wziąć się w garść i nawet nie było czasu na myślenie o tym, czego jeszcze brakuje, czego jeszcze by się chciało...

Wiecie, w poprzednich latach byłam biedniejsza, niespełniona, miałam różne problemy, ale miałam też przyjaciół. W tym roku wiodło mi się dobrze i nie miałam większych zmartwień, ale jakoś tak często nie miałam z kim dzielić tego szczęścia.

Chyba każdy ma w życiu taki moment, kiedy wydaje się, że dosłownie wszyscy przyjaciele zapominają o nim i znikają z jego życia. Zawsze myślałam, że osoby, którym się to przydarza, w jakiś sposób same to na siebie ściągają, np. poprzez niewłaściwe traktowanie przyjaciół. Teraz sama tego doświadczam i naprawdę nie wiem, czym zawiniłam. Czy naprawdę chodzi tylko o brak czasu? Czy faktycznie wszyscy pracują teraz od rana do wieczora, siedem dni w tygodniu, a tylko ja jedna potrafię znaleźć od czasu do czasu chwilę na spotkanie z kimś znajomym?

Bolą mnie i uwierają pewne rzeczy, o których nie wypada pisać publicznie. Również takie, o których dawno nie myślałam. To był specyficzny rok. Powiedzmy, że nie mogłam się powstrzymać od wyobrażania sobie, jakby to było być kimś innym: łatwiejszym w obsłudze, bardziej udanym, bardziej akceptowanym.

Wiem, że takie zmartwienia to żadne zmartwienia. Wiem, że świadczą tylko o tym, że naprawdę nie miałam poważniejszych problemów, którymi mogłabym się przejmować. Jednak było ich w tym roku trochę za dużo. Trudno o nich nie myśleć teraz, gdy staram się podsumować miniony rok.

Plany na rok 2019.


To już czas na postanowienia? :) Może jeszcze chwilkę z nimi poczekam...

Ciężko coś zaplanować przy dwójce małych dzieci. Zwłaszcza gdy okazało się, że te dzieci potrafią łapać choroby od innych dzieci i lądować w szpitalu. Nawet nie wiecie, ile miałam pomysłów na grudzień, na Święta... Ale już mniejsza z tym. Prawdą jednak jest, że nie wiem, co będę robiła przez najbliższe miesiące. Poza, oczywiście, opieką nad maluchami.

Na pewno zamierzam pisać. Dawno - a może jeszcze nigdy? - nie miałam w sobie takiego zapału do pisania. Któregoś dnia przypomniał mi się stary, zarzucony pomysł na książkę - jeszcze z czasów, kiedy byłam nastolatką zafascynowaną wielkimi dziełami światowej literatury. Dotarło do mnie, że to był bardzo dobry pomysł i postanowiłam do niego wrócić. Pewnie realizacja tego planu zajmie mi kilka lat - ale jakie piękne będą te lata!

Zamierzam w miarę możliwości wrócić do zdjęć. Pewnie będę pozować bardzo sporadycznie, raz na jakiś czas, kiedy uda mi się zapewnić opiekę chłopakom. Nie chcę jeszcze jednak z tego rezygnować. Jeszcze za dużo pomysłów czeka na realizację :)

No i na pewno zamierzam nadal prowadzić blog. Wiecie już, że nawet w moim codziennym zabieganiu potrafię znaleźć czas na publikowanie nowych tekstów, zatem bez obaw :) Bądźcie pewni, że tu będę. Zapraszam!


poniedziałek, 24 września 2018

Złote myśli, pele-mele, czyli 10 x NAJ...


Ostatnie dni nie były dla mnie najłatwiejsze. Na szczęście mam niezawodny sposób na poprawę humoru. Od dawna miałam ochotę napisać ten tekst, czekałam tylko na odpowiedni moment. Nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy piszesz o swoich ulubionych rzeczach :)

Czy Wy też mieliście w dzieciństwie zeszyt z pytaniami - o ulubiony kolor, ulubiony zespół, ulubioną koleżankę itd.? Ja miałam dwa albo nawet trzy. Starałam się wymyślać oryginalne pytania, inne niż w większości takich zeszytów. Skłaniające do myślenia.

U nas nazywało się to "Złote myśli". Kiedy przeprowadziłam się do Krakowa, poznałam nazwę "Pele-mele". Niezbyt przypadła mi do gustu, ale doceniam ją teraz - pozwala potraktować wpisywanie się do takich zeszytów jako lekką, nieskomplikowaną rozrywkę, którą ono w istocie jest :) "Złote myśli", to brzmi tak pompatycznie! Sądzę jednak, że każda nazwa jest dobra, o ile pozwala jednoznacznie zidentyfikować, o jakie zjawisko chodzi.

Zastanawiam się, czy tzw. dzisiejsza młodzież też bawi się w ten sposób. Czy quizy i łańcuszki na Facebooku wyparły całkowicie papierowe zeszyty z pytaniami? Dla mnie właśnie łańcuszki są takim wirtualnym "przedłużeniem" zabawy z dzieciństwa. Może dlatego tak lubię brać w nich udział. 

To, co przygotowałam dzisiaj, to łańcuszek wszystkich łańcuszków :D Dziesięć numerów jeden, dziesięć pierwszych miejsc. Wiecie, bardzo się ucieszę, jeśli postaracie się również odpowiedzieć na te pytania!

Moje ulubione/najważniejsze dla mnie/mające na mnie największy wpływ...?


1. Książka


Ken Kesey, "Lot nad kukułczym gniazdem", niezmiennie od osiemnastu lat (naprawdę tak długo?!). A oto i okładka. Szczerze mówiąc, nie wiem, jak wyglądała okładka tego zaczytanego przeze mnie na amen egzemplarza. Chyba była w ogóle jednokolorowa, brązowa.


2. Film


"Efekt motyla". Może i kontrowersyjny, jednak bardzo ważny dla mnie. Wątek szpitala psychiatrycznego pojawia się i tutaj, widocznie mam jakąś słabość do tego motywu.

3. Książka dla dzieci


O książkach dla dzieci napisałam cały tekst - "Książki dzieciństwa". Wybranie tylko jednej z nich wydaje mi się niemożliwe. Pewnie jednak nieprzypadkowo wspomniałam w pierwszej kolejności o "Bajeczkach z obrazkami" Wladimira Sutiejewa.

4. Bohater literacki


Pułkownik Jerzy Michał Wołodyjowski :) Choć konkurencję miał silną!


5. Najbardziej nielubiany bohater literacki


Józef Pałys, zwany Józinkiem.


6. Płyta


Tekst o płytach ukazał się niedawno, można go przeczytać tutaj: "10 najważniejszych dla mnie płyt - i dlaczego własnie te". Na pierwsze miejsce trafiła płyta zespołu Evanescence "Fallen", jednak pozostałe również odegrały dużą rolę w moim życiu.

7. Kadr z filmu


Tropienie pięknych, artystycznych kadrów w filmach to jedna z moich pasji. Wybrałam tę scenę z filmu bollywoodzkiego "Kabhi Alvida Naa Kehna" ("Nigdy nie mów żegnaj").



Tak naprawdę praktycznie każdy kadr ilustrujący piosenkę "Tumhi dekho naa" zasługiwałby na to pierwsze miejsce. W kinie bollywoodzkim piosenki i towarzyszące im sekwencje taneczne zwykle zastępują sceny miłosne. "Tumhi dekho naa" opowiada o miłości w wyjątkowo kolorowy sposób.

Nie, nie będzie tak, że stwierdzicie teraz "a, nie lubię Bollywood" i pójdziecie dalej. Musicie to zobaczyć! To jest naprawdę przepiękne, niezależnie od upodobań filmowych czy muzycznych.

8. Gra komputerowa


Właściwie na wyróżnienie zasługują wszystkie gry wspomniane przeze mnie w tym tekście: "Cztery lekcje życiowe zaczerpnięte z gier komputerowych". Jest jednak coś jeszcze. Nie jestem pewna, czy można to nazwać grą, ale właściwie - jak to inaczej określić? Chodzi o Kisekae, zwane popularnie KiSS. Jest to wywodząca się z Japonii forma aktywności polegająca na ubieraniu narysowanych postaci w różne stroje. Nieraz można też zmieniać im fryzurę, makijaż, wyraz twarzy. Bardziej zaawansowane pliki pozwalają nawet na zastosowanie dźwięku lub krótkiej animacji. 

"Lalki" najczęściej pochodzą z mangi i anime, ale też ze znanych animacji disneyowskich i innych, często też jest to postać wymyślona przez autora danego pliku.

Grafika ze strony DeviantArt, autorką jest artystka o pseudonimie Hazel/LadyHazy

Nie potrafię zliczyć, ile czasu spędziłam, dobierając setkom postaci najpiękniejsze stroje i fryzury. Myślę, że odpowiednią jednostką czasową byłyby tutaj lata :) Po pewnym czasie zaczęłam też rysować własne postacie i projektować im ubrania. Z chęcią pokażę je Wam, jeśli uda mi się odnaleźć pliki :)

9. Widok


Tak, trafiłam kiedyś na pytanie o ulubiony/najważniejszy widok :) W odpowiedziach pojawiały się m.in. sceny z filmów, zdjęcia, krajobrazy. 

Moja odpowiedź na to pytanie z pewnością zmieniła się po urodzeniu Roberta. Bardzo lubię jednak moją poprzednią odpowiedź i zaskoczenie, jakie nieraz wywołuje, nie oprę się więc pokusie umieszczenia jej tutaj. Numer jeden to... Angelina Jolie.


(Nawet teraz, podczas przeglądania tych ujęć, serce zaczęło mi bić jakoś szybciej!)

Ponieważ gdzieś na drugim czy trzecim miejscu mojej listy widoków pojawiłaby się odpowiedź czerwona sukienka (pisałam Wam, ile ich mam w szafie!), wygląda na to, że widokiem idealnym byłaby Angelina Jolie w czerwonej sukience. Czyli na przykład taka:



A może Angelina Jolie w morzu?


Dobra, już przestaję...

10. Wymarzona sesja zdjęciowa


Tu odpowiedź jest o tyle trudna, że spośród moich pomysłów na zdjęcia ciężko wybrać jeden najbardziej wymarzony, taki, na którym zależy mi bardziej niż na innych. Ale chyba tym najbardziej nieodżałowanym pomysłem, który już, już miał być realizowany, a jednak się nie udało - jest pomysł na sesję portretową w gęstwinie... ludzkich rąk. Dłoni. Byłam już dogadana z fotografem, był termin, miejsce, były nawet dłonie, jednak wskutek zbiegu okoliczności sesja została odwołana w ostatniej chwili (nie przeze mnie). Może kiedyś jeszcze się uda :)


Mam nadzieję, że mieliście choć trochę przyjemności z czytania tego tekstu :) Liczę na to, że uda mi się zachęcić Was do napisania własnych odpowiedzi! A może jest jeszcze coś, o co chcielibyście mnie zapytać?