środa, 2 grudnia 2020

Niespodzianka, mamy dwulatka!

Ostatnio na spacerze zauważyliśmy, że Michał nie chce już siedzieć w wózku, o wiele lepiej czuje się, gdy może swobodnie przemieszczać się na dwóch nóżkach. Idzie przed siebie jak mały czołg, problem pojawia się wtedy, gdy z jakichś względów musimy go zatrzymać :)

Nie lubi, gdy się go karmi łyżeczką. Zdecydowanie woli jeść samodzielnie. To samo z myciem zębów - robi to bez protestów, gdy tylko może sam trzymać szczoteczkę w rączce. Lewej, bo ewidentnie jest leworęczny.

Michał skończył dwa lata

Nasz mały Misio, Braciszek, słodka przytulanka, to już dwuletni chłopiec. Czy jesteśmy zaskoczeni? Przyznam, że trochę tak!

Mam wrażenie, że młodsze dziecko zawsze wydaje się mniejsze, bardziej delikatnie i bezradne, niż wskazuje na to jego wiek. Przecież w porównaniu ze starszakiem to jeszcze taka kruszynka! Michał do tego ma w sobie pewien... powiedziałabym, niemowlęcy urok. Uśmiech niewiniątka prawie nie schodzi z jego pyzatej buzi, małe rączki z absolutnie przepięknymi paluszkami wydają się dość nieporadne, ale to tylko złudzenie - w rzeczywistości są coraz bardziej sprawne, potrafią na przykład kolorować albo tworzyć piękne obrazki! Kiedy zasypia, zwija się w kłębek i naprawdę wygląda jak niemowlak. Śmiejemy się, że będzie długo młody ;)

Niemniej, każdego dnia Michał daje nam odczuć na wiele sposobów, że faktycznie stał się już dwulatkiem. Na przykład, przejawia typowy bunt dwulatka ;) Odkrył, że może mieć swoje zdanie i nieraz obstaje przy nim bardzo uparcie. Skoro postanowił sobie, że będzie właśnie teraz szedł środkiem drogi, to niech nikt nie myśli, że zdoła go powstrzymać!

Mówi coraz więcej, przeważnie słowa typu: mama, tata, dziękuję, halo, pa, nie ma, brawo, miau, kwa-kwa, siku, kupa, autko. Najczęściej dogaduje się z Robertem w ich własnym języku. Często śpiewa, tańczy, czasami próbuje grać na cymbałkach lub różnego rodzaju domowych instrumentach perkusyjnych ;)

Ulubione rzeczy

Ulubiona zabawka? To się zmienia, ale mam wrażenie, że jest w domu jeden przedmiot, któremu Michaś jest wierny od dłuższego czasu. Miotła na kiju. Poważnie, dziecko ma cały pokój pełen grających zabawek, aut i pluszaków, ale mogłoby godzinami kursować między pokojami i zamiatać podłogę.

Ulubiona piosenka? I-ja-i-jajo! Trochę jak w refrenie o Starym MacDonaldzie, jednak melodia jest nieco inna, i pojawia się za każdym razem, gdy Michaś bawi się wozem strażackim lub autkiem policyjnym. 

Ulubiony rodzaj interakcji z otoczeniem? Są dwa. Pierwszy to najsłodsze całusy pod słońcem, zwykle zupełnie spontaniczne - ot, robisz coś w kuchni, a tu przydreptuje do ciebie maleństwo i dostajesz całusa. I od razu dzień piękniejszy :) Drugi rodzaj to łaskotki. Michaś je uwielbia, jak już kiedyś pisałam, jest chyba jedynym człowiekiem na świecie, który potrafi połaskotać się sam i ma z tego radochę. Oczywiście, jeszcze weselej jest wtedy, gdy można połaskotać brata, mamę, tatę, a raz nawet sprawdzał, czy lodówka też ma gili-gili. No cóż, dwa lata to jeszcze malutko :)

Ulubiona postać? Chyba Blippi, bo Michaś nauczył się nawet wymawiać bezbłędnie jego niełatwe przecież imię. Znacie Blippiego? Nagrywa zabawne, edukacyjne filmiki, z których można się sporo dowiedzieć  np. o budowie i zasadach działania pojazdów, o pracy w różnych zawodach. Początkowo odstraszał nas trochę specyficzny sposób poruszania się Blippiego, jak i fakt, że filmiki są w języku angielskim, ale przekonaliśmy się do nich. A Robert i Michał uczą się dzięki nim ciekawych rzeczy i przy okazji szlifują język.

Ukochany brat

Robert jest wspaniałym, kochającym bratem. Potrafi oddać maluchowi swoją bułkę lub banana, a potem sam jest głodny. Dzieli się z nim zabawkami, smakołykami, wszystkim. Pociesza go i rozśmiesza, gdy mały płacze. Kiedy wczoraj usypiałam Michała, Robert nie pozwolił mi zgasić nocnej lampki, bo będzie ciemno i Michałek będzie się bał. Chwilami bardziej troszczy się o potrzeby braciszka niż o własne!

Coraz częściej chłopcy bawią się we dwóch, a my możemy zająć się czymś innym lub z zachwytem obserwować, jak pięknie ze sobą współpracują.

Wydaje się, że te dwa lata zleciały tak szybko. A jednocześnie - każdy dzień miał znaczenie, każdy miesiąc uczył czegoś nowego, tyle zdążyło się wydarzyć. I tylko ten uśmiech na małej buźce nadal tak samo niewinny i dziecięco uroczy :) Pewnie już zawsze będę widziała w Michałku moje maleństwo. Po prostu za kilka lat zacznę się z tym trochę kryć... Żeby dziecku obciachu nie robić! ;)

13 komentarzy:

  1. My dalej na Ciebie mówimy Małą , ale kryjemy się z tym .....

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały opis! I taki prawdziwy, bo chyba trochę tak jest z młodszymi dziećmi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, widzę to też po sobie i po moim mężu, oboje byliśmy najmłodsi w rodzinie :)

      Usuń
  3. Dwulatki potrafią już nieźle rządzić. Opiekuję się dwuletnim Jasiem i czasem trzeba negocjować np powrót ze spaceru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, potrafią bardzo stanowczo obstawać przy swoim zdaniu! :)

      Usuń
  4. Ja ostatnio przyglądając się moim synom też się złapałam na tym, że nie wiem kiedy z maluchów stali się całkiem poważnymi 6 latkami. To przecież jeszcze tak niedawno byli chętni do tulenia, wspólnych zabaw, a teraz już coraz bardziej samodzielni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszmy się tym okresem i kochajmy nasze dzieci. Każdy wiek ma swoje prawa i kiedyś stanie przed nami nastolatek a to czy da się przytulić wypracowujemy od małego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację! Moi to na razie cudowne przytulanki, ale kto wie, co będzie za te dziesięć lat :)

      Usuń
  6. U mnie z kolei mały od zawsze Jaś w ciągu kilku dni urósł i to bardzo. Jak wróciłam z noworodkiem do domu wydawał mi się ogromniasty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie :D Robert wydawał się taki duży, gdy przyjechałam z Michałkiem! Pamiętam, że był zafascynowany widokiem braciszka i co chwilę dopytywał "co to?" :)

      Usuń