środa, 6 października 2021

"Educzytajki" - mądre bajki do czytania przed snem!

Książeczki z serii "Educzytajki" trafiły w moje ręce dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat. Myślę, ze pojawiły się w naszym domu w idealnym momencie, na początku jesieni, kiedy wieczór zapada już dość wcześnie. Wspólne czytanie to świetny sposób na spędzanie razem czasu przed snem.

- Mamo, poczytasz mi książkę przed spaniem, a ja będę podnosić rączkę do góry i zadawać pytania? - słyszę ostatnio niemal co wieczór.

 - Którą bajeczkę chcesz poczytać?

- O zajączku, co bał się ciemności. 

Ta bajeczka ze zbioru "Duże troski małych zwierzątek" Katarzyny Wierzbickiej chyba najbardziej przemówiła do Roberta. Może dlatego, że mały zajączek ma z nim sporo wspólnego: tak jak on lubi marchewki, za to nie lubi, gdy gaśnie światło w pokoju.

Często na moje pytanie o wybór bajeczki pada też odpowiedź: o Olmisiu! - Robert zapomina czasami, że bohaterka "Niedźwiedziego świata Olmisi" Bożeny Bobrzyk-Stokłosy jest małą i pogodną miśką, a nie misiem-chłopcem. Pewnie dlatego, że w jakimś stopniu się z nią identyfikuje. Tak jak ona jest nieduży i bardzo chciałby urosnąć, ma swoich kolegów i małego braciszka, lubi się bawić na placu zabaw i chętnie zajada się smakołykami.

Na tym polega właśnie urok "Educzytajek". Choć opowiadają o zwierzątkach leśnych, zresztą przepięknie narysowanych - autorką ilustracji do obu książeczek jest Magdalena Babińska - dzieci czytają w nich o bohaterach podobnych do nich, mierzących się z podobnymi troskami, marzeniami i potrzebami. W czułych słowach pani Zajączkowej, mamy małego zajączka, czy w mądrości mamy niedźwiedzicy mogą znaleźć odpowiedzi na nurtujące je pytania. Może też znajdą pocieszenie, gdy będą go potrzebować?

"Duże troski małych zwierzątek"



Zajączek bał się, gdy zaczynało robić się ciemno, bo wszystko wokół niego wyglądało nagle tak bardzo inaczej, tak groźnie. Wiewiórce zrobiło się przykro, gdy naśmiewały się z niej sójki - uważały się za lepsze od niej, bo potrafią latać, a ona tylko skacze i wspina się po drzewach. Niedźwiadek martwił się, że jego najlepszy przyjaciel warchlak przestał się z nim bawić, odkąd w leśnym przedszkolu pojawił się nowy kolega, wilczek. Mały bóbr przestraszył się, gdy jego rodzice posprzeczali się nie na żarty. Pajączek niecierpliwił się, bo chciał się pobawić z mamą, a ona ciągle pracowała. 


Czy te duże troski brzmią znajomo? Dla mnie tak, i z pewnością brzmią znajomo dla moich dzieci. Widziałam nieraz ich niepokój, gdy robiło się ciemno, niecierpliwość, gdy nie mogłam się nimi bawić, bo musiałam zająć się czymś innym. Pamiętam też niejedną zabawną, ale i wzruszającą sytuację, gdy starali się pogodzić mnie i męża - najczęściej nawet się wtedy nie kłóciliśmy, po prostu przekomarzaliśmy się lub mówiliśmy głośno. Przyznam, że bajeczka o bobrze i jego rodzicach poruszyła mnie najmocniej. Pokazuje, jak stresujące mogą być dla dziecka kłótnie rodziców, jak bardzo potrafią one zaburzyć jego poczucie bezpieczeństwa. Podoba mi się, że choć spór pomiędzy mamą i tatą małego bobra udaje się rozwiązać bardzo szybko, a rodzina pozostaje pełna i kochająca - autorka przesyła też subtelne słowa wsparcia dla dzieci, których rodzice się rozstają.


Każda z sześciu bajeczek Katarzyny Wierzbickiej zbudowana jest w podobny sposób - zaczyna się od krótkiego, opisowego wprowadzenia, dzięki któremu dziecko może dowiedzieć się co nieco o warunkach, w jakich żyje dane zwierzątko. Potem poznajemy zwierzątko i jego troskę, a na koniec, gdy zwierzątko kładzie się spać, jego mama rozmawia z nim o jego zmartwieniach. Uspokaja, pociesza, wyjaśnia. Mądre słowa poszczególnych mam są dodatkowo wyróżnione graficznie - zapisano je ładną czcionką na ilustracjach. Dzięki temu łatwiej zapadają w pamięć czytelnikowi.

"Niedźwiedzi świat Olmisi"



O ile w książce Katarzyny Wierzbickiej mieliśmy sześcioro małych leśnych bohaterów, Bożena Bobrzyk-Stokłosa wprowadza nas w świat jednej bohaterki - Olmisi, a także jej mamy niedźwiedzicy, taty niedźwiedzia i małego braciszka Domisia. Jej przyjaciele z przedszkola także są misiami. Perypetie Olmisi, jej dom, miejsca, w których bywa, a także sposoby spędzania wolnego czasu - wszystko to przypomina naszą ludzką rzeczywistość, a mała miśka Olmisia równie dobrze mogłaby być po prostu małą dziewczynką, Olą. Zauważyłam, że mój starszy synek bardzo chętnie słucha opowieści z życia niedźwiedziej dziewczynki i z łatwością potrafi je odnieść do własnych doświadczeń z przedszkola czy z placu zabaw. 


Olmisia poprzez swoje przygody i dzięki mądrości rodziców uczy się, że każdy miś jest inny, każdy uczy się i rozwija w swoim tempie, a to, co jest łatwe dla jednego misia, może okazać się trudne dla innego - i na odwrót. Uczy się akceptować swoje cechy, które czynią ją wyjątkową, jak czerwona plamka na pyszczku, brokatowe okulary, a także niewielki wzrost - w odróżnieniu od jej przyjaciela, Wielgusia, który jest najwyższym misiem na placu zabaw. Nawiązuje wiele serdecznych przyjaźni i znajomości i dzięki nim odkrywa, że nieładnie jest śmiać się z kogoś i robić mu przykrość, za to zawsze warto wspierać się nawzajem i uczyć się od siebie tego, co najlepsze.

Jakie to piękne przesłanie dla naszych przedszkolaków! Cieszę się, ze moi chłopcy mogli poznać Olmisię i innych leśnych bohaterów. Wiem, że bajki przeczytane w dzieciństwie mają magiczną moc, potrafią zapisać się mocno w pamięci młodego czytelnika i wpływać na ich sposób postrzegania rzeczywistości. Szczególnie, gdy są to bajki tak piękne w swojej prostocie.


Szczerze polecam te książeczki. Są idealne do czytania przed snem - tu zwłaszcza polecam "Duże troski małych zwierzątek", z których każda kończy się słowem Dobranoc! :) Obie są wartościowe, mądre i krzepiące, a także naprawdę ślicznie wydane.

2 komentarze: