sobota, 29 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018 - na blogu i poza nim.


Pisałam Wam już, że lubię te coroczne podsumowania :) Tym razem naprawdę jest o czym pisać! Niewątpliwie, to był wyjątkowy rok. Aż sama nie wiem, od czego zacząć... 
No dobrze, wiem :)

Kto nie marzy, ten nie spełnia marzeń!


Kiedy rok temu spisywałam moją listę siedmiu postanowień noworocznych, byłam naprawdę ciekawa, ile z nich uda mi się zrealizować. Czy tworzenie tak dużej listy to porywanie się z motyką na słońce, czy wręcz przeciwnie? 

Dziś mogę z dumą powiedzieć - Kochani, zrealizowałam sześć z siedmiu postanowień. Tak jak pisałam, dwa pierwsze punkty na mojej liście wykluczały się wzajemnie, więc z góry zakładałam, że cała lista siedmiu postanowień jest dla mnie nieosiągalna.

Rodzeństwo dla Roberta - jest! Śliczny, maleńki Michał :) Mam teraz lekkie wyrzuty sumienia, że rok temu myślałam o nim tak bezosobowo, jako o rodzeństwie - a przecież to zupełnie odrębny mały człowiek, który ma swoje życie, swoją osobowość, swoje własne cele i zadania.


Do pełnoetatowej pracy nie poszłam, choć naprawdę niewiele brakowało. Byłam już po rozmowie, miałam zdecydować, czy podejmę pracę. Oczekiwano jednak ode mnie takiej dyspozycyjności, jakiej nie byłam w stanie zapewnić.

Remont w domu - zrobiony, co prawda, właściwą odpowiedzią byłoby tu raczej: zaczęty. Jest już jednak o wiele ładniej niż było.

Na castingu byłam - i tyle. Nie dostałam się. Jeśli miałabym oceniać ten rok tylko pod kątem osiągnięć wokalnych, to musiałabym uznać, że był to rok bardzo nieudany. Trochę to przykre, biorąc pod uwagę, że w przyszłym roku też raczej za wiele nie pośpiewam. Cóż, wszystko ma swój czas. Widocznie czas na śpiewanie będzie kiedy indziej.

Akcja "Brzuszkowy Mikołaj" odbyła się z powodzeniem :) Na pewno będę ją organizować również w przyszłym roku, i będę miała o wiele więcej sił, czasu i możliwości, by się nią zająć! :)


Pozowałam do zdjęć. Był czas, kiedy myślałam nawet, że to będzie najlepszy zdjęciowy rok w moim życiu! - niestety, nie doszły do skutku pewne projekty, na które bardzo liczyłam. Ale i tak było bardzo dobrze.

Fot. Paweł Świrek
Fot. Marta Szopińska
Fot. Jan Bandura
Fot. https://www.maxmodels.pl/fotograf-landscaper.html

No i jadłam ciasta :) A nawet je piekłam, bo w naszym domu pojawił się nowy piekarnik. Nareszcie jestem w pełni zadowolona z moich wypieków!

Po raz pierwszy moja lista postanowień była tak długa i po raz pierwszy udało mi się zrealizować aż tyle punktów. Wnioski nasuwają się same - nie warto się ograniczać. Warto mieć odważne, ambitne plany i wierzyć w nie.

Mało tego! Rok wcześniej moim postanowieniem był debiut literacki. Nie udało mi się wówczas go zrealizować. W tej chwili moja powieść jest w przygotowaniu do druku. Ukaże się też książka z bajkami mojego autorstwa :)

Rok na blogu.


Dla Szczęśliwej Siódemki ten rok to przede wszystkim cztery istotne wydarzenia:

1. Publikacja tekstu: "Czego nauczyła mnie najgorsza chwila w życiu?".


Niektórzy z Was może nie wiedzą, że mój blog powstał między innymi po to, aby ten tekst się ukazał. Udało się. Opublikowałam go 27 lutego. Wasza reakcja na ten tekst była po prostu niesamowita :) Dostałam mnóstwo wiadomości, komentarzy (jest to zdecydowanie najczęściej komentowany z moich tekstów), napisaliście mi wspaniałe rzeczy. Dzieliliście się swoimi doświadczeniami i refleksjami. Dostałam od Was o wiele więcej, niż się spodziewałam.

2. Tekst o mojej pracy - "Festiwal Kolorów - najczęstsze mity kontra fakty".


Tekst, który ma najwięcej wyświetleń, choć nawet nie promowałam go w jakiś szczególny sposób. Cieszę się, że chętnie czytaliście o czymś, co daje mi tak dużo radości i jest dla mnie tak bardzo ważne.

3. Alternatywne zakończenie bajki o Calineczce.


Nawet nie spodziewałam się, że zrobi taką furorę. Dziękuję za wszystkie miłe słowa! Przepraszam, jeśli poczuliście się rozczarowani, że na mojej stronie nie pojawiło się póki co więcej bajek. Postaram się to nadrobić!

4. Akcja "Brzuszkowy Mikołaj".

Fot. Kocie Kadry

To jeden z ważniejszych punktów nie tylko w historii bloga, ale też... w moim życiu. Dzięki tej akcji wiele osób zyskało wspaniałe prezenty, ale najwięcej zyskałam ja sama. Zostawiłam swój maleńki ślad na świecie - i jest to taki piękny ślad, pełen radości i dobrych myśli. Odkryłam, że można przekuć swoje marzenia i potrzeby w czynienie dobra dla innych. Oczywiście, nie zamierzam na tym poprzestać. Pod moją mikołajkową czapką kiełkują już nowe pomysły!

Nie mogę też nie odnotować wspaniałej reakcji, jaką wywołało opublikowane w Wigilię na moim fanpage'u zdjęcie przedstawiające mnie i plecy Michała przy szpitalnej choince :) Jestem pod wrażeniem i bardzo Wam wszystkim dziękuję.

Rok poza blogiem.

Gdzie byłaś? W szpitalu.

Serio, myślę sobie czasem, że tak będzie brzmiała moja odpowiedź, gdy ktoś mnie zapyta, gdzie byłam w 2018 roku. Cztery kilkudniowe pobyty w szpitalu  (od trzech do siedmiu dni), do tego trzy wizyty na SORze.  Nie liczę już innych, planowych odwiedzin, np. konsultacji lekarskich.

Dwa razy byłam w szpitalu jako pacjentka (pisałam o tym tutaj i tutaj), dwa razy jako mama małego pacjenta (pierwszy pobyt opisałam tutaj). Przyznam, że ten drugi pobyt, z malutkim Michasiem chorym na zapalenie płuc, był dla mnie na swój sposób łatwiejszy, choć dwa razy dłuższy. Z kilku powodów. Po pierwsze, noworodek jest o wiele bardziej ugodowym pacjentem niż półtoraroczny chłopiec. Po drugie, mimo poważnej choroby Michał przez większość czasu czuł się całkiem dobrze. Aż trudno było uwierzyć, że nie był zdrowy! Po trzecie, miałam wygodny, rozkładany fotel ufundowany przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Spałam wygodnie!

Wiecie... Tyle osób wypowiada się negatywnie o Jurku Owsiaku. Również moi znajomi. Nazywają go oszustem, oskarżają o przekręty. Tymczasem dla mnie to jest ten człowiek, który zobaczył osobę ludzką w mamie czuwającej przy łóżku chorego dziecka. A wiem z doświadczenia, że nie każdy potrafi to zobaczyć.

Najpiękniejszy najgorszy rok.

Kiedy w Wigilię Bożego Narodzenia dzieliliśmy się z mężem opłatkiem w małej szpitalnej sali, życzyłam mu żartobliwie "udanego października, listopada i grudnia, bo z resztą roku jakoś nam to wychodzi". To jest przedziwna prawidłowość: odkąd pamiętam, końcówka roku zawsze jest dla nas dość niełaskawa. Wszystkie wypadki, choroby, problemy w pracy, problemy finansowe zawsze pojawiały się właśnie w tym czasie.

W tym roku również wyjątkowo trudna końcówka przyćmiła nieco fakt, że był to dla nas bardzo dobry rok. Dwóch pięknych synów, praca dająca satysfakcję, spełniające się marzenia - czego chcieć więcej?

Jednak, choć spotkało mnie tak wiele szczęścia, doświadczyłam też w tym roku smutku. Może nawet było go więcej niż w innych latach, kiedy było trudniej, kiedy trzeba było zakasać rękawy, wziąć się w garść i nawet nie było czasu na myślenie o tym, czego jeszcze brakuje, czego jeszcze by się chciało...

Wiecie, w poprzednich latach byłam biedniejsza, niespełniona, miałam różne problemy, ale miałam też przyjaciół. W tym roku wiodło mi się dobrze i nie miałam większych zmartwień, ale jakoś tak często nie miałam z kim dzielić tego szczęścia.

Chyba każdy ma w życiu taki moment, kiedy wydaje się, że dosłownie wszyscy przyjaciele zapominają o nim i znikają z jego życia. Zawsze myślałam, że osoby, którym się to przydarza, w jakiś sposób same to na siebie ściągają, np. poprzez niewłaściwe traktowanie przyjaciół. Teraz sama tego doświadczam i naprawdę nie wiem, czym zawiniłam. Czy naprawdę chodzi tylko o brak czasu? Czy faktycznie wszyscy pracują teraz od rana do wieczora, siedem dni w tygodniu, a tylko ja jedna potrafię znaleźć od czasu do czasu chwilę na spotkanie z kimś znajomym?

Bolą mnie i uwierają pewne rzeczy, o których nie wypada pisać publicznie. Również takie, o których dawno nie myślałam. To był specyficzny rok. Powiedzmy, że nie mogłam się powstrzymać od wyobrażania sobie, jakby to było być kimś innym: łatwiejszym w obsłudze, bardziej udanym, bardziej akceptowanym.

Wiem, że takie zmartwienia to żadne zmartwienia. Wiem, że świadczą tylko o tym, że naprawdę nie miałam poważniejszych problemów, którymi mogłabym się przejmować. Jednak było ich w tym roku trochę za dużo. Trudno o nich nie myśleć teraz, gdy staram się podsumować miniony rok.

Plany na rok 2019.


To już czas na postanowienia? :) Może jeszcze chwilkę z nimi poczekam...

Ciężko coś zaplanować przy dwójce małych dzieci. Zwłaszcza gdy okazało się, że te dzieci potrafią łapać choroby od innych dzieci i lądować w szpitalu. Nawet nie wiecie, ile miałam pomysłów na grudzień, na Święta... Ale już mniejsza z tym. Prawdą jednak jest, że nie wiem, co będę robiła przez najbliższe miesiące. Poza, oczywiście, opieką nad maluchami.

Na pewno zamierzam pisać. Dawno - a może jeszcze nigdy? - nie miałam w sobie takiego zapału do pisania. Któregoś dnia przypomniał mi się stary, zarzucony pomysł na książkę - jeszcze z czasów, kiedy byłam nastolatką zafascynowaną wielkimi dziełami światowej literatury. Dotarło do mnie, że to był bardzo dobry pomysł i postanowiłam do niego wrócić. Pewnie realizacja tego planu zajmie mi kilka lat - ale jakie piękne będą te lata!

Zamierzam w miarę możliwości wrócić do zdjęć. Pewnie będę pozować bardzo sporadycznie, raz na jakiś czas, kiedy uda mi się zapewnić opiekę chłopakom. Nie chcę jeszcze jednak z tego rezygnować. Jeszcze za dużo pomysłów czeka na realizację :)

No i na pewno zamierzam nadal prowadzić blog. Wiecie już, że nawet w moim codziennym zabieganiu potrafię znaleźć czas na publikowanie nowych tekstów, zatem bez obaw :) Bądźcie pewni, że tu będę. Zapraszam!


32 komentarze:

  1. To był dobry rok, oby kolejny byl tylko lepszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy rok. W takim razie życzę, aby ten był lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie też te końcówki roku bywają niesprzyjające :(
    Trzymam MOCNO kciuki za Twoje postanowienia, za realizację planów na 2019!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam z zagrypionego Podlasia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wowo obszerny wpis sporo sie działo w Twoim życiu przez ten rok. Życzę zdrowia i rogu obfitości w 2019 roku, szampańskiej zabawy!
    Na zdjęciu w sukience z kapeluszem wyglądasz cudownie! Samo zdjęcie bardzo mi sie podoba <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :* Uwielbiam to zdjęcie :)
      Ja również życzę Tobie wszystkiego, co najlepsze :) i dużo zdrowia!

      Usuń
  6. Spełnianie marzeń jest zdecydowanie najwaznajważn.. trzymam za Ciebie kciuki w tym spiewaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Na razie śpiewam tylko moim chłopcom... Może to się kiedyś zmieni :)

      Usuń
  7. To był bardzo ciekawy rok.Trzymam kciuki za spełnienia marzeń.Życzę dużo wspaniałości w nadchodzącym Nowym Roku 2019.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I wzajemnie, wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim zdrowia!

      Usuń
  8. Całkiem udany 2018 rok, a i 2019 całkiem ciekawie sobie planujesz. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, co z tego uda się wcielić w życie :) Dziękuję!

      Usuń
  9. Bardzo mi sie podoba Twoje podsumowanie. Nie pamietam czy juz tu kiedys pisalam, i chyba nawet nie pogratulowalam Ci z okazji narodzin Michasia (gratuluje!), ale czytam Cie od jakiegos czasu, od kiedy podalas link na pewnym forum, na ktorym juz Cie nie ma, i bardzo mi - i innym - Ciebie tam brakuje, chociaz rozumiem, ze odeszlas, bo bardzo zle Cie tam potraktowano. Szkoda. Ale to co naprawde sklonilo mnie do skomentowania tu dzisiaj to wspomnienie Twojej powiesci w przygotowaniu do druku... Pamietam, ze chyba w kwietniu czy w maju obie wspomnialysmy na forum o naszych pomyslach na powiesci, ktore bardzo chcialysmy napisac ale nie wiedzialysmy kiedy znajdziemy czas... Ja moja zaczelam w sierpniu, nie zaszlam daleko, i we wrzesniu przerwalam z braku czasu, i znowu zaczelam kilka dni temu... A czy Tobie udalo sie od tego czasu napisac cala powiesc, czy to cos innego? Tak czy inaczej gratuluje, trzymam kciuki za Twoje kolejne sukcesy na tym polu i na innych, i chetnie przeczytam Twoja powiesc kiedy sie ukaze - dasz znac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! :)
      Zobaczyłam powiadomienie na mailu i Twój nick, i myślę sobie: czy to możliwe? Bardzo miło Cię tu widzieć! Cieszę się, że zaglądasz i czytasz :)
      Jeśli chodzi o powieść, to jest to wcześniejszy tekst, ukończony już jakiś czas temu. Natomiast teraz piszę właśnie to, o czym wspominałam na forum. Dopiero zaczęłam, ale jestem zakochana po uszy w tym pomyśle :)
      Na forum zaglądam czasem ;)
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

      Usuń
  10. Super podsumowanie. Wiele się działo w Waszym zyciu. Też śpiewam i cały czas się przekonuje, że nie warto się poddawać, chociaż często to jest łatwiejsze niż podnoszenie się po upadku. Wszystkiego dobrego dla Was ❤️
    Zapraszam na mojego muzycznego bloga www.singingmummy.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za piękny komentarz. Masz rację, nie warto się poddawać! Chętnie do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
  11. Oj dużo się dzieje :) Dla mnie blogowo ten rok też był bardzo intensywny i nabrałam ochoty na więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale! Na pewno będę śledzić, co tam nowego się u Ciebie pojawi :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej

      Usuń
    3. Na pewno będę zaglądać :) Zapraszam też do mnie od czasu do czasu ;)

      Usuń
  12. Po pierwsze gratuluję zrealizowania praktycznie wszystkich postanowień noworocznych na 2018 rok. :)
    Bardzo podobają mi się sesje zdjęciowe, w jakich bierzesz udział. Nie wiedziałam natomiast, że również marzysz o śpiewaniu. Trzymam wobec tego za Ciebie kciuki, aby i w tej dziedzinie Ci się powiodło.
    Wspaniale piszesz, więc nie dziwię się, że są posty, które wręcz robią furorę w sieci. :)
    Współczuję jednak nieciekawej końcówki tego roku i równocześnie się cieszę, że to co złe, jest już za Wami. Co do Jurka Owsiaka, uważam natomiast, że naprawdę jest niewiele osób na tym świecie, którzy są tak bezinteresownie dobrzy dla drugiego człowieka bez względu na wszystko. Jeśli anioły istnieją, on jest jednym z nich.
    Jeśli chodzi o przyjaciół, ja również zauważyłam mniejszą aktywność w moim gronie. Wirtualnie jeszcze z niektórymi utrzymuję kontakt i to nawet czasem dość intensywny. Gorzej ze spotkaniami w 4 oczy. Wiesz, co zauważyłam? Osoby niedzieciate trochę się ode mnie odseparowały. Mimo że kiedy wychodzę na miasto, nie chcę i raczej nie rozmawiam o dzieciach. Natomiast złapałam lepszy kontakt z koleżankami, które mają już dzieci. Mimo że nie rozmawiam z nimi na tematy dziecięce. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje... Słuchaj, może jeszcze jedno postanowienie dla nas obydwu? Spotkać się w tzw. realu. Co Ty na to? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Dziękuję za piękny, rozbudowany komentarz :) Pozwolisz, że zacznę od końca - jak najbardziej, musimy się spotkać! Czuję, że będziemy miały mnóstwo tematów do rozmowy :)
      Masz rację, u mnie też jest tak, że łatwiej mi utrzymać kontakt z osobami, które mają dzieci, a zwłaszcza z tymi, które mają dzieci w podobnym wieku do moich.
      Dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa! Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
  13. Wygląda z tego, że to był dla ciebie dobry rok. Interesujący, z pewnością. Szkoda tylko tych relacji międzyludzkich. Chyba wiem, co masz na myśli, też bywałam w takim punkcie w życiu i zastanawiałam się, co zrobiłam nie tak. Czasem brak odpowiedzi. Wszystkiego najlepszego w przyszłym roku, dużo zdrowia i powodzenia w realizacji planów życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* To prawda, czasami brak odpowiedzi. Chyba faktycznie to jest tak,że wszystko ma swój czas, i teraz jest czas na skupienie się na najbliższych i na sobie.

      Usuń
  14. Z przyjaciółmi mam podobne wrażenie. Umawianie się po kilka miesięcy na spotkanie tylko po to, by i tak nie wyszło.
    Gratuluję narodzin synka i życzę lepszej końcówki przyszłego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Może faktycznie to jakiś taki czas, że ludzie nie mają kiedy się spotkać...

      Usuń
  15. Gratuluję udanego roku i życzę, abyś w tym obecnym również osiągnęła jak najwięcej sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń