wtorek, 17 kwietnia 2018

5 filmów niekoniecznie dla dzieci - cz. 1

Z filmami dla dzieci jest ten zasadniczy problem, że są one tworzone przez dorosłych. I zawsze będą. Tego nie przeskoczymy. Często ci dorośli potrafią bardzo dobrze wczuć się w psychikę dziecka i wiedzą, co zrobić, by ich film stał się dla dziecka źródłem wartościowej rozrywki. Zdarza się jednak, że nie do końca im się to udaje.

W 2001 roku miała miejsce wielka, zielona i brzuchata rewolucja w świecie filmów animowanych. Okazało się, że mogą one bawić dorosłych równie mocno jak dzieci, a nawet jeszcze bardziej. Wystarczy w odpowiednich momentach mrugnąć okiem do dorosłego widza, wrzucić kilka nawiązań do kultowych filmów, kilka zdecydowanie dorosłych żartów, których dziecko nie zrozumie - i okazuje się, że całe stada dorosłych pędzą do kina na baśń o śmiałku, który ocalił księżniczkę. Przed twórcami filmów animowanych pojawiła się wielka szansa. Dorośli przestali być tylko towarzyszami swoich pociech w kinie. Stali się nową, ogromną grupą odbiorców. Nic więc dziwnego, że odtąd w każdym filmie animowanym zaczęto mrugać okiem do dorosłych. Bywa, że tych mrugnięć jest więcej niż treści przeznaczonych typowo dla dzieci.

Nie twierdzę, że filmy ujęte w moim zestawieniu są złe, ani też, że dzieci nie powinny ich oglądać. Czasem warto po prostu porozmawiać z dzieckiem o tym, co zobaczyły w filmie, może coś wyjaśnić, może powiedzieć, że w życiu niekoniecznie musi być tak, jak w filmie i to, że dana postać postępuje w taki, a nie inny sposób, nie znaczy, że tak należy robić.

Zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiejsze dzieci są inne niż ja w ich wieku i odbierają pewne treści inaczej. Dla przykładu, dla mnie kilkuletniej najstraszniejszą istotą na świecie był wampir. Dziś wampirki bywają pozytywnymi bohaterami filmów dla dzieci. Piszę więc trochę z perspektywy niedzisiejszej pani dziwiącej się tym nowym czasom, a trochę z perspektywy mamy malutkiego dziecka, która za jakiś czas będzie chciała pokazać mu niektóre z tych filmów i zdaje sobie sprawę z tego, że będzie musiała synkowi sporo wytłumaczyć po ich obejrzeniu.

1. Kraina lodu (2013).


Źródło: Filmweb

Tego filmu nie trzeba nikomu przedstawiać. Dzieci i dorośli na całym świecie pokochali wzruszającą historię o siostrzanej miłości, luźno opartej na motywach "Królowej śniegu" Hansa Christiana Andersena. Przepiękna animacja, mądre przesłanie, wspaniałe piosenki i zabawne dialogi - to tylko kilka zalet tego wyjątkowego filmu. Dorośli znajdą w nim kilka żartów adresowanych do siebie, jest to jednak film zdecydowanie stworzony z myślą o dzieciach.

Problem z tym filmem? Jest tylko jeden, ale moim zdaniem ważny i wart omówienia. Otóż, dość łatwo zauważyć, że niemal wszystkie kłopoty Elsy i Anny, ich samotność, brak obycia w kontaktach z ludźmi, ich trudne wzajemne relacje, wszystko to jest bezpośrednią konsekwencją katastrofalnych błędów wychowawczych ich rodziców. Rodzice są całkowicie bezradni wobec inności Elsy, boją się jej i postanawiają odizolować ją od całego świata. To strasznie niebezpieczna postawa, która położyła się cieniem na życiu obu ich córek. W filmie wyraźnie widzimy, do czego to doprowadziło.

Do tej pory rodzice nie odgrywali w filmach Disneya tak znacząco negatywnej roli. Jeśli popełniali błędy, to w którymś momencie przyznawali się do nich i postanawiali zmienić swoje podejście (jak choćby ojciec Arielki, ojciec Pocahontas). Rodzice Anny i Elsy nie dostają tej szansy, bo przed główną akcją filmu giną w tragicznych okolicznościach. Nie pojawia się też żadna refleksja na temat ich postępowania, żadna myśl w stylu "rodzice popełnili wiele błędów, ale kochali nas i chcieli dla nas dobrze". 

Czy pokazać "Krainę lodu" dziecku? Jak najbardziej! Ale przygotuj się na rozmowę o tym, że rodzice zawsze chcą dla dziecka tego, co najlepsze, ale nie zawsze dobrze im to wychodzi.

2. Skok przez płot (2006).


Żródło: Filmweb

Przepiękny i arcyzabawny film o grupie zwierząt żyjących w lesie i przez większość roku zajmujących się zdobywaniem zapasów na zimę :) Mimo mojej wielkiej miłości do tego filmu, muszę powiedzieć, że raczej polecałabym go starszym widzom niż dzieciom. Głównie dlatego, że dorośli po prostu docenią go bardziej. Jest nie tylko naszpikowany żartami przeznaczonymi dla dorosłych. Również humor sytuacyjny i postaciowy bardziej przemówi do dorosłych niż do dzieci. W barwnej galerii postaci pojawiających się w "Skoku przez płot" widzimy między innymi rodzinkę jeży z dwojgiem bardzo zaangażowanych rodziców, którzy starają się za wszelką cenę wychowywać troje swoich dzieci idealnie. Widzimy także konserwatywnego, zachowawczego ojca oposa i jego nastoletnią, odważną córkę, która bardzo kocha swojego tatę, ale uważa jego metody za trochę obciach. Widzimy wreszcie szorstką, samodzielną skunkskę, która w głębi serca marzy o prawdziwej miłości i porządnym facecie pozbawionym węchu. Warto wspomnieć również o głównej antagonistce, przedstawicielce świata ludzi, przewodniczącej komitetu osiedlowego. Jej obsesja na punkcie kontroli i porządku rozbawi niejednego widza. Myślę jednak, że przede wszystkim widza dorosłego.

Główny problem z tym filmem? Jest on wręcz hymnem pochwalnym na cześć niezdrowego, śmieciowego jedzenia. Nasze urocze zwierzaczki zajadają się radośnie chipsami, ciasteczkami, pizzą. Próba zaproponowania czegoś zdrowego zamiast chipsów jest w filmie sceną humorystyczną. Zdrowe jest może i zdrowe, ale na pewno nie tak smaczne.

Muszę przyznać, że ilekroć oglądałam "Skok przez płot" (a oglądałam kilka razy, bo to świetny film), za każdym razem robiłam się głodna.  Co prawda zamiast chipsów wybierałam zazwyczaj kanapki, ale rozumiecie sami. To jest strasznie sugestywne. Ten film jest o jedzeniu, jedzeniu i jeszcze o jedzeniu.

Czy pokazać "Skok przez płot" dzieciom? Nie mam pewności. Jest szansa, że zachwycą się uroczą wiewiórą, jeżykami i innymi zwierzątkami, wydaje mi się jednak, że starszy widz po prostu bardziej doceni ten film.

3. Auta 2 (2011).


Źródło: galeriaplakatu.com

Dzieci kochają serię o Zygzaku McQueenie :) Widzę to zwłaszcza po naszym siostrzeńcu. Zygzak wraz z kumplem Złomkiem to jego ukochani bohaterowie od lat. Myślę, że żaden małoletni pasjonat samochodów nie pozostanie obojętny wobec serii o autach.

Kontynuacja przygód Zygzaka jest zupełnie innym filmem niż pierwsza część. W pierwszych "Autach" mamy dość typowo disneyowską historię o nieco pyszałkowatym gwiazdorze, który pod wpływem nowego otoczenia zupełnie zmienia swoje nastawienie i staje się lepszym... samochodem. Druga część natomiast to raczej film szpiegowski nawiązujący do zupełnie dorosłych produkcji o tajnych agentach. 

Problem z tym filmem? Cóż, jest w nim zawarta bardzo brutalna scena. Jeśli uświadomimy sobie, że samochody są w tym filmie bohaterami w zasadzie ludzkimi, mają ludzkie emocje i zachowania, to musimy zdać sobie sprawę z tego, że scena pokazująca okrutne tortury i ostatecznie zamordowanie jednego z drugoplanowych bohaterów jest tak naprawdę... właśnie tym. Sceną tortur i morderstwa w filmie dla dzieci. Gdyby nakręcono film z identycznym scenariuszem, ale zamiast aut wystąpiliby w nim ludzie, nikt nie pozwoliłby na pokazywanie tego filmu dzieciom.

Czy pokazać "Auta 2" dzieciom? Jeśli Twoje dziecko już zdążyło pokochać pierwszą część "Aut", to pewnie nie masz wyjścia ;) Trudno mi powiedzieć, na ile ta scena poruszy Twoje dziecko. Każdy ma inną wrażliwość i wyobraźnię. Możliwe, że po obejrzeniu tej sceny potrzebna będzie rozmowa, i raczej nie będzie to rozmowa łatwa.

4. Film o pszczołach (2007).


Źródło: Filmweb

Nie dla dzieci, nie dla dzieci, nie i koniec. W zasadzie nie wiem, dla kogo jest ten film. Dla dorosłych jest zbyt infantylny, dla dzieci się nie nadaje. Chyba najbardziej spodoba się nastolatkom w tym niezbyt mądrym wieku, których wielce rozbawi fakt, że usłyszeli taaakie słowa w kreskówce.

Problem? Niejeden. Brzydkie słowa użyte jakoś zupełnie bezmyślnie, aluzje seksualne, zamiast wspomnianych przeze mnie wcześniej mrugnięć okiem do dorosłego widza mamy po prostu co chwilę rubaszny rechocik, odnoszący się na przykład do tego, że hahaha, misie lubią dzieci.

Niektórzy zarzucają temu filmowi również propagowanie zoofilii, ale moim zdaniem to trochę zbyt daleko idące wnioski. Mimo wszystko, mowa tu przecież o bajce. Romantyczna relacja ludzkiej kobiety z pszczołą nie zasługuje chyba na aż tak poważne traktowanie.

Czy pokazać "Film o pszczołach" dzieciom? Jeśli Twoje dziecko lubi pszczoły, pokaż mu lepiej "Pszczółkę Maję".

5. Gdzie jest Dory (2016).


Źródło: Filmweb

Mam mieszane uczucia. Pierwsza część tej historii, "Gdzie jest Nemo?", to jedna z najbardziej uroczych animacji, które powstały współcześnie. Przepiękna wizualnie, z wyrazistymi postaciami, które bawiły wtedy, kiedy trzeba, a wzruszały wtedy, kiedy trzeba, z wspaniałym przesłaniem zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców, z cudownie rozegranym wątkiem nadopiekuńczego ojca, do którego w końcu dociera, że nie doceniał możliwości swojego syna, bo za bardzo się o niego bał. I w tym wszystkim jest też postać Dory, uroczej i pełnej ciepła rybki cierpiącej na zanik pamięci krótkotrwałej. Wątek Dory ma zdecydowanie wydźwięk humorystyczny, niemal każdy dialog z jej udziałem wywołuje u widza szczery śmiech. Jednak to właśnie Dory uświadamia Marlinowi popełnione przez niego błędy i pomaga mu odbudować relację z synem. Jest wierną, wspierającą, zawsze pełną optymizmu przyjaciółką.

No i ktoś chyba musiał powiedzieć twórcom "Gdzie jest Nemo?", że potraktowali temat choroby Dory zbyt lekko.

"Gdzie jest Dory" to już zupełnie inny film. Dory już nie jest zabawna. Jest biedną, chorą rybką zupełnie zagubioną w otaczającej ją rzeczywistości. Kwestie wypowiadane przez Dory już nie śmieszą. Teraz po prostu jej współczujemy.

Może tak jest lepiej. Bardziej poprawnie politycznie. Ale wydaje mi się, że w efekcie powstał film trochę zbyt poważny, przejmujący, i co tu dużo mówić, po prostu nudny.

Czy pokazać "Gdzie jest Dory" dzieciom? Raczej tym starszym. Młodsze niewiele z tego filmu zrozumieją.


Następne pięć filmów w następnym wpisie, czyli pewnie gdzieś za tydzień ;) Możecie podsuwać mi propozycje, o jakich filmach warto wspomnieć, na pewno wezmę je pod uwagę!

Wcześniej pisałam też o "Shreku", "W głowie się nie mieści" i o "Małym Księciu" :)



32 komentarze:

  1. Prawda, szczególnie co do filmu o pszczołach. Sama się zastanawiałam czy to film dla dzieci, czy dla dorosłych

    OdpowiedzUsuń
  2. Film o.pszczołach to porażka. A z Autami do.końca się nie zgodzę. Uważam, że rodzice powinni oglądać filmy razem z dziećmi i co bardziej niezrozumiałe sceny im tłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Natomiast jeśli chodzi o "Auta 2" - tak jak pisałam, każde dziecko ma inną wrażliwość, może kogoś ta scena w ogóle nie ruszy. Trochę nie wiem, jak miałabym wyjaśnić dziecku, co właśnie zobaczyło. Że złe auta zepsuły auto?

      Usuń
  3. Nie wszystkie bajki oglądałam. "Krainę Lodu" uwielbiam, jednak i mnie bolało to odrzucenie Elzy, odseparowanie jej od siostry bez wyjaśnienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna koncepcja wpisu! Moja córka jeszcze jest na etapie Peppy i innych krótkich bajek, nawet Krainy Lody nie chciała obejrzeć. Nie i już, musiałam obejrzeć sama żeby wiedzieć o co ten cały szał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mój synek na razie niewiele rozumie z oglądanych wspólnie filmów, ale lubi, gdy są zwierzątka, jest kolorowo i dużo piosenek :)

      Usuń
  5. Obejrzeliśmy tylko "Krainę Lodu" i zgadzam się z tym, co napisałaś odnośnie tego filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam "Skok przez płot", ale raczej dla dorosłych :) No i "Gdzie jest Nemo?" dla dorosłych i dzieci :)

      Usuń
  6. Wszystkie bajki obejrzałam, oprócz Gdzie jest Dory?
    Tej bajki nie wiedziałam. Mój syn jak widział choć kawałek krainy lodu, zbierało mu się na wymioty. Tłumaczę wszystkie dziewczynki zawsze ale to zawsze katowały go piosenką z tej bajki. Wszystkie dziewczynki na balu w przedszkolu przebierały się za Elzę. Ja bajkę Kiedyś ukradkiem obejrzałam, mnie się bardzo podobała. Na bajce Skos przez płot, byłam z siostrzenicą. Bardzo mi się podobała, i ten temat żywności jest strzałem w dziesiątkę. Auta 1 i 2 obejrzałam kilka razy. Mam sentyment do tej bajki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dziewczynki szaleją na punkcie Elsy :) Tak mi trochę szkoda Anny, że nie jest aż tak atrakcyjną bohaterką, choć charakter ma moim zdaniem sto razy lepszy... Ale Elsa "ma tę moc" i niebieską sukienkę ;)

      Usuń
  7. Znam wszystkie, powiem tak, z Krainy Lodu moje dziecko wyciągnęło taką refleksję, cytuję: mamo, już nie chcę być księżniczką, bo one są nieszczęśliwe... coś w tym jest

    OdpowiedzUsuń
  8. Doskonały post! Z wymienionych przez Ciebie bajek znam Shreka i Krainę Lodu, ale mam dokładnie takie przemyślenia jak Ty. Zresztą nawet teraz kiedy wspominam bajki mojego dzieciństwa, to zupełnie inaczej je rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A jakie bajki najbardziej lubiłaś w dzieciństwie? Ja kochałam np. "Małą Syrenkę" :)

      Usuń
  9. Z wymienionych przez Ciebie filmów oglądałam Gdzie jest Dory? i mnie, osobie dorosłej film bardzo się podobał, choć to wesołych nie należy. W ogóle myślałam, że zrobiono ten film w sumie tylko dla dorosłych, tak jak np Shreka, a nie dla dzieci. Kiedyś bajki dla dzieci po prostu były inne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że ten film jest bardziej odpowiedni dla dorosłych. Ale pierwsza część, "Gdzie jest Nemo?", była jak najbardziej dla dzieci...

      Usuń
  10. Oglądałam wszystkie bajki które zostały wymienione,a oglądałam je sama bez dzieci. hihi ;-);-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja większość z nich widziałam przed przyjściem Roberta na świat ;) a z "Dory" zrozumiał najwyżej tyle, że rybki sobie gdzieś płynęły :)

      Usuń
  11. Nie widziałam Filmu o Pszczołach, ale Twój opis mnie zaniepokoił i zaintrygował. Brzmi poważnie. Zobaczę go by sobie wyrobic zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy w ten sposób nie myślałam o tych filmach, a bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  13. takie filmy przed nami wiec post bardzo przydatny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Na blogu pokazała się też druga część zestawienia, a w niej kolejne 5 filmów! https://szczesliwavii.blogspot.com/2018/04/5-filmow-niekoniecznie-dla-dzieci-cz-2.html

      Usuń
  14. Ja w ogóle mam wrażenie, że obecnie animacje są bardziej dla dorosłych i nastolatków niż dla kilkuletnich dzieci, które nie łapią tych wszystkich aluzji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aluzje nie są takie złe, jeśli nie jest ich za dużo. Dziecko po prostu ich nie zrozumie, a i tak bajka może mu się spodobać.

      Usuń
  15. Dodałbym jeszcze Jak wytresować smoka i Wielką szóstkę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z "wielkiej Szóstki" pamiętam przede wszystkim uroczego robota :) A co jest nie tak z "Jak wytresować smoka"? Pamiętam, że ten końcowy smok był dość przerażający, ale poza tym?

      Usuń
  16. Ok, ja jednak jestem bardzo do tylu z bajkami. Rozala miala co prawda fascynacje Elzą, ale generalnie fabula byla dla niej za trudna.

    OdpowiedzUsuń