wtorek, 2 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017 i postanowienia na rok 2018.

Bez zbędnych wstępów.


Myślę, że jedną z kilku przyczyn, które ostatecznie zmobilizowały mnie do prowadzenia bloga, była świadomość, że na moim blogu będę mogła pisać takie właśnie długie, osobiste teksty i nie tłumaczyć się nikomu, że ojej, rozpisałam się. Kto będzie chciał, to przeczyta. Na zachętę dodam, że piszę bardzo sympatyczne podsumowania i dużo osób lubiło je czytać nawet wtedy, gdy ukazywały się na Facebooku i zajmowały pół tablicy.

Jaki był rok 2017?


Z całą pewnością był to najbardziej wyjątkowy rok w moim życiu. Powiedziałabym, że również najlepszy, ale ostatnie miesiące tego szczególnego roku przyniosły nam jednak trochę za dużo zmartwień i problemów, bym mogła ocenić go aż tak pozytywnie. Ale z pewnością był jednym z najlepszych.

Jestem w takim specyficznym momencie mojego życia, że z jednej strony wiem, że pewne rzeczy muszą się zmieniać, a z drugiej strony gdzieś w głębi serca chciałabym, żeby nic się nie zmieniało. Bo po prostu lubię moje życie - takie, jakim jest teraz. Kilka trudniejszych wydarzeń, które nieco zmąciły nam tegoroczny spokój, tym mocniej uświadomiło mi, jak bardzo lubię moją codzienność. Nigdy nie myślałam o sobie jako o kimś, kto odnajdzie się w roli mamy na cały etat. Kiedy decydowałam się, że zostanę matką, myślałam o pierwszym roku życia dziecka jako o wyzwaniu, które będzie dla mnie trudne, ale któremu sprostam z miłości do niego. Nie przypuszczałam, że ja sama tak bardzo to polubię. Uwielbiam dnie spędzane z Robertem, nasze poranne przytulanki, wspólne posiłki i czas relaksu, nasze wyprawy na spacer i do miasta, uwielbiam patrzeć, jak uczy się nowych rzeczy i staje się coraz bardziej samodzielny.

Jeśli ktoś z Was jeszcze zastanawia się, czy pojawienie się dziecka oznacza duże zmiany w życiu, to napiszę Wam tylko tyle: dosłownie wszystko, co zrobiłam w tym roku, każdą pojedynczą, nawet najdrobniejszą rzecz zrobiłam albo dlatego, że mam małe dziecko, albo pomimo tego, że mam małe dziecko. Choć może i czasami chciałabym uspokoić przyszłe mamy, że po urodzeniu dziecka życie nie zmienia się aż tak bardzo, nie jest to jednak prawda. Życie zmienia się całkowicie, dochodzi w nim do totalnej rewolucji. To, co się nie zmienia, to my sami. Pozostajemy tymi samymi osobami i po prostu adaptujemy się do nowej sytuacji.

Śpieszę jednak uspokoić. To, że nieco ponad rok temu zostałam mamą Roberta, nie przeszkodziło mi w tym, że:

  • znalazłam pracę, która daje mi bardzo dużo satysfakcji;
  • zaczęłam prowadzić blog i pisałam na nim regularnie, docierając do osób, których nigdy w życiu nie spotkałam osobiście;
  • zorganizowałam lub współorganizowałam trzy (czy cztery?) grupowe sesje zdjęciowe, oprócz tego chyba z kilkanaście razy pozowałam do zdjęć;
  • uczestniczyłam w warsztatach gospel;
  • kilka razy śpiewałam publicznie;
  • razem z mężem i z synkiem odwiedziliśmy moich rodziców (ok. 400 km w jedną stronę) i kilka razy byliśmy w okolicach Rzeszowa u chrzestnej Roberta;
  • byliśmy na weselu znajomych i na wielu innych świetnych imprezach;
  • zorganizowaliśmy co najmniej kilka wspaniałych imprez, na czele z chrzcinami i roczkiem;
  • udało nam się zrealizować mój wspaniały plan i zrobiliśmy innej młodej mamie (a nawet dwóm młodym mamom!) mikołajkowy prezent :)
... i wiele, wiele innych rzeczy, wiele wspaniałych, godnych wspominania chwil. W niemal każdej z nich towarzyszył mi mój ukochany mąż i nasz cudowny synek. To nie był monotonny rok. To był rok pełen wydarzeń, spotkań, radości, ciekawych miejsc, wspaniałych ludzi i dobrej muzyki.

Myślę o tym roku trochę jak o dobrej książce: pełnej niespodzianek, zwrotów akcji, nieraz dość dramatycznych zdarzeń, ale z dobrym zakończeniem. Bo ostatecznie udało się niemal wszystko, co miało się udać. 

Jeśli chodzi o blog...


Opublikowałam 53 teksty. Niezły wynik, zważywszy, że nieraz brakowało mi czasu na pisanie i do rzadkości należały takie tygodnie, kiedy opublikowałam więcej niż jeden tekst. Pierwszy wpis na blogu ukazał się 2 marca - "O tym, kim nie jestem", ostatni zeszłoroczny opublikowałam 27 grudnia - "Święta, Święta... I co dalej?". 

Zdecydowanie największą liczbę wyświetleń odnotował jeden z pierwszych tekstów na blogu, "Pierwszy raz po porodzie jest wyjątkowy, czyli: Raport z trzech miesięcy macierzyństwa". Domyślam się, że duża w tym zasługa jego tytułu i żałuję, że tak udane tytuły nie przychodzą mi częściej do głowy. 

Najbardziej pozytywnie ocenionym przez Was tekstem jest ten o "Shreku" - "Który "Shrek" najlepszy?". Pewnie dlatego, że podobnie jak ja lubicie tego zielonego potwora o wielkim sercu :)

Zdecydowanie najwięcej komentarzy zostawiliście pod tekstami z cyklu "Adwentowy Alfabet", a rekordzistą okazał się ten - "Adwentowy Alfabet 9: I jak Inspiracje". Cieszę się, że mój pomysł na adwentowe odliczanie przypadł Wam do gustu. Pisałam te teksty z ogromną przyjemnością, a obmyślanie tematów tak, by pasowały do założenia, było dla mnie świetnym, satysfakcjonującym wyzwaniem.

Tymczasem na fanpage'u Szczęśliwa Siódemka - najwięcej osób zobaczyło emocjonalny tekst o małym Charliem: "Charlie Gard nie żyje", a najwięcej reakcji wywołał tekst zupełnie inny, radosny i pełen miłości, pisany z dedykacją dla mojego męża - "Mąż i ojciec". Widać też na pierwszy rzut oka, że duże zainteresowanie wzbudził tekst o Czarnym Proteście - "Dlaczego matka i katoliczka popiera Czarny Protest"?

Wszystkie Wasze reakcje i komentarze są dla mnie bardzo ważne i stanowią dla mnie motywację, żeby pisać jak najwięcej i jak najlepiej.

A skoro już mowa o motywacji...

Postanowienia noworoczne.


Nie zawsze spisuję postanowienia noworoczne, ale zauważyłam, że jednak łatwiej jest dotrzymać tych spisanych. Nie dają o sobie zapomnieć i wydają się być nieco bardziej zobowiązujące. W zeszłym roku miałam dwa postanowienia - jednego z nich dotrzymałam, drugie jeszcze czeka na swój czas. W tym roku będzie ich trochę więcej. Siedem, bo jakoś lubię tę liczbę ;)

  1. Będziemy się starać o rodzeństwo dla Roberta. Tak, to jest ten moment, kiedy jeszcze możecie próbować nam to wyperswadować, pytać, jak to sobie wyobrażamy i czy na pewno dobrze to przemyśleliśmy. Kiedy już uda mi się zajść w ciążę, nie będzie miejsca na takie pytania. Bez względu na to, na jakie trudności musimy się przygotować - chcemy, żeby Robert miał rodzeństwo. Mam nadzieję, że będziemy potrafili tak wychować dwoje dzieci, żeby żadne z nich nie czuło się pokrzywdzone faktem istnienia tego drugiego. Myślę zresztą, że każde rodzeństwo ma swoje dobre i złe chwile i dla tych dobrych warto podjąć taką decyzję. Czy jesteśmy gotowi? Bez względu na to, jak brzmi odpowiedź na to pytanie, nie chcemy czekać. Już nauczyliśmy się, że nasza gotowość a gotowość mojego organizmu to dwa różne tematy. Jeśli będziemy czekać, aż będziemy gotowi na drugie dziecko, możemy się nigdy nie doczekać.
  2. W roku 2018 pójdę do prawdziwej, pełnoetatowej pracy. Oczywiście, postanowienie nr 1 i postanowienie nr 2 dość mocno wykluczają się wzajemnie, ale też żadne z nich nie jest w pełni zależne ode mnie. Przyjmijmy, że uda się zrealizować albo 1, albo 2.
  3. W tym roku zrobimy remont w domu. Chcę skończyć z sytuacją, w której wysprzątanie domu na błysk nie wystarczy, żeby wyglądał on dobrze.
  4. Pojedziemy na casting. Pozwólcie, że nie będę rozwijać tego punktu. Jeśli się powiedzie, na pewno dam Wam znać.
  5. Zamierzam przynajmniej powtórzyć mój wyczyn z paczką, a najbardziej marzę o tym, by zorganizować coś podobnego na szerszą skalę. Na pewno będę potrzebowała wielu mądrych rad, jak to zrobić sprawnie i legalnie. Jeśli potraficie pomóc mi w tej kwestii, będę bardzo wdzięczna!
  6. Będę pozować do zdjęć. Pewnie niezbyt często i nie na wielką skalę, ale na pewno nie zamierzam z tym kończyć jeszcze w tym roku.
  7. Będę jeść ciasta ;) No, po prostu wiem, że będę :) W jakimś sensie jest to też dobre postanowienie, bo będę jeść ciasta, zdrowe, domowe i swojskie, a nie jakieś sklepowe batony o wątpliwym składzie.
Trzymajcie za mnie kciuki, żebym za rok o tej porze mogła Wam napisać, że udało mi się zrealizować przynajmniej połowę z tych postanowień!

Życzę Wam również z całego serca, żebyście zrealizowali swoje postanowienia i żeby ten młodziutki jeszcze rok 2018 był dla Was radosnym, zdrowym czasem pełnym miłości, uśmiechów i dobrych chwil! :)


26 komentarzy:

  1. Wspaniałe plany na Nowy Rok! Życzę, aby wszystkie marzenia i zamierzenia się spełniły. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo się u Was działo - a kolejny rok zapowiada się równie ciekawie. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki i życzyć powodzenia w realizacji planów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* To prawda, dużo się u nas dzieje :)

      Usuń
  3. To był dla Was z pewnością piękny rok :) Trzymam kciuki, by następny był jeszcze lepszy i bez trosk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Myślę, że każdy rok z tą moją rodzinką będzie cudowny!

      Usuń
  4. Szczęścia w nowym roku i oby był tak owocny jak poprzedni albo jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Och, jakby się tak udało zrealizować wszystkie postanowienia...

      Usuń
  5. Niedługo minie rok jak prowadzę bloga i też myślę, co by tu fajnego wykombinować z okazji tego wydarzenia. Postanowień nie robię bo nie lubię. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze coś postanawiam, ale rzadko tak dużo, jak w tym roku :) Gratuluję zbliżającej się rocznicy!

      Usuń
  6. pracujesz, blogujesz, masz dwójkę dzieci i czas na hobby? Zdradź mi swój sekret :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zmieniacz czasu! :D Mam jedno dziecko, o drugie się staramy :)

      Usuń
  7. Zacne plany!!! Trzymam kciuki za powodzenie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam mocno kciuki za szybkie powiększenie się rodzinki! :)) <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Szykuje się pracowity rok :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Ale jeśli wszystko się uda zrealizować, to będzie tym razem naprawdę najlepszy...

      Usuń
  10. Oj tej pracy zazdroszczę! I warsztatów Gospel!!!!! Ale Ty musisz mieć głos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Głos? Jakiś mam, może kiedyś będzie okazja się pochwalić... ;)

      Usuń
  11. Dużo się u Ciebie działo, pokazujesz, że macierzyństwo można łączyć z rozwojem. Super. I życzę powodzenia w realizacji punktu 1 lub 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tak, zależy mi na tym, by pokazywać, że młoda mama też może się realizować i rozwijać swoje pasje.

      Usuń
  12. Fantastycznie, że doskonale sobie radzisz godzić macierzyństwo i własny rozwój. Powodzenia w realizacji planów

    OdpowiedzUsuń