niedziela, 12 marca 2017

Pierwszy raz po porodzie jest wyjątkowy, czyli: Raport z trzech miesięcy macierzyństwa

Cześć, jestem mamą Roberta i mam trzy miesiące. Och, tak, urodziłam się dzieści lat temu, ale mamą jestem dopiero od trzech miesięcy. Tak jak mój synek, jeszcze nie zaczęłam nawet raczkować, dopiero pełzam. Nie jestem odpowiednią osobą do udzielania rad. Jestem raczej osobą, której udziela się rady.

Skąd więc dzisiejszy wpis? Uświadomiłam sobie jakiś czas temu, jak bardzo ulotna jest ludzka pamięć. Pamiętam moment, kiedy to sobie uświadomiłam. Byłam już jakiś czas po ślubie, a koleżanka przygotowywała się do swojego. Chciałam coś podpowiedzieć, pomóc na bazie własnych doświadczeń... i złapałam się na tym, jak wielu rzeczy już nie pamiętam. Zorganizowało się, odbyło się, całkiem nawet sprawnie i bez większych wpadek (oczywiście wpadki pamięta się najlepiej), szczegóły pamięć wyparła. 
Dlatego postanowiłam spisać najważniejsze myśli i odczucia związane z początkiem macierzyństwa teraz, a nie wtedy, kiedy faktycznie będę się czuła doświadczona i kompetentna, o ile to w ogóle nastąpi. Teraz przynajmniej jestem na bieżąco z tematem.

Ten wpis dedykuję przede wszystkim osobom, które spodziewają się pierwszego dziecka lub dopiero planują je mieć. Ale także tym osobom, które chciałyby sobie powspominać, jak to było, kiedy dziecko było jeszcze takie malutkie lub porównać swoje odczucia z moimi. Tak czy inaczej, zapraszam do czytania i (będzie mi bardzo miło!) do komentowania.

Co chciałabym Ci powiedzieć, przyszła mamo, o pierwszych trzech miesiącach życia dziecka?

Bez brzucha będzie Ci lżej.


Pewnie słyszałaś nieraz, że teraz musisz się wyspać na zapas, bo potem się już nie wyśpisz? Ja spotkałam się z tym zdaniem co najmniej kilka razy. Mam więc dla Ciebie być może nowe wieści: jest szansa, że po porodzie będzie Ci się lepiej spało, lepiej leżało, lepiej ruszało, lepiej oddychało i ogólnie lepiej funkcjonowało :) Z prostej przyczyny - ten słodki ciężar, który od kilku miesięcy utrudniał Ci chodzenie i ułożenie się w wygodnej pozycji, nie będzie już znajdował się wewnątrz Twojego ciała. Nawet jeśli, jak ja, nie schudniesz od razu po porodzie, to jednak ten brzuch poporodowy jest już zupełnie inny. Miękki, elastyczny, za jakiś czas będziesz nawet mogła się na nim położyć. Nawet jeśli Twoje dziecko jest ciężkie - moje waży w tej chwili prawie 7 kilo - ciężar noszony w ramionach odczuwa się zupełnie inaczej niż ten w brzuchu. No i zawsze możesz go odłożyć na chwilę do łóżeczka lub dać go ponosić partnerowi - z brzuchem tak się niestety nie da :)

Pierwsza noc z dzieckiem jest tylko jedna.


To, jak dziecko śpi, jest kwestią ogromnie indywidualną i nie zamierzam nawet próbować zabierać głosu w tej sprawie. Ale mogę powiedzieć coś na temat pierwszej nocy. Dla niektórych mam jest to noc po urodzeniu dziecka, inne, tak jak ja, musiały na to poczekać nieco dłużej. Chodzi o pierwszą noc, którą dziecko spędza na tej samej sali co Ty.
Przygotowywano mnie na poród (choć uważam, że niewystarczająco), przygotowywano mnie na trudy połogu, ale nikt nie przygotował mnie na emocje związane z pierwszą nocą z dzieckiem na tej samej sali. Wyobraź to sobie: po dniu pełnym, jak by nie było, sporych wrażeń, gaśnie światło i zmęczona zasypiasz. Coś Ci się śni. Może ludzie, których znasz, może miejsca, w których byłaś. Mnie zazwyczaj śnią się jakieś wyjazdy, wycieczki i tak też było tym razem. Z głębokiego snu, pełnego zwrotów akcji, perypetii, najróżniejszych obrazów i dźwięków... wyrwał mnie płacz dziecka.
Mojego dziecka.
MOJEGO DZIECKA.
Już nie można było obrócić się na drugi bok i spać dalej. Dziecko potrzebuje mamy. Trzeba je wziąć na ręce, przewinąć, nakarmić. Nie ma, że boli, że chce się spać. Pół biedy, jeśli masz pokarm. Ja jeszcze nie miałam. Po jakichś czterdziestu minutach powiedzmy, że karmienia piersią, słaniająca się i ledwie widząca na oczy musiałam zabrać moje dziecko na oddział noworodków, gdzie było dokarmiane. Podczas gdy miła położna karmiła moje dziecko butelką, ja trzymałam się blatu, żeby się nie przewrócić. Parę godzin później - powtórka, znowu głęboki sen, znowu krzyk dziecka, znowu rozpaczliwe próby nakarmienia i pielgrzymka na oddział noworodków. Kiedy obudziłam się po raz kolejny, było już rano, czułam się tak wyczerpana i skołowana, że łzy same leciały mi z oczu.

Nastraszyłam? Przepraszam.
Chcę tak naprawdę powiedzieć, że bez względu na to, jak będzie ciężko, pierwsza noc jest tylko raz. Następna noc jest już drugą. Jesteś wtedy wprawioną w bojach matką, której niestraszne pobudki. Nie twierdzę, że będzie łatwo. Ale już będziesz miała tę jedną noc doświadczenia za sobą.
W którymś momencie może Ci się pojawić w głowie myśl, że chyba już nigdy nie odpoczniesz. Spokojnie. Odpoczniesz. Wcześniej, niż się tego spodziewasz. I to będzie jeden z najlepszych odpoczynków w Twoim życiu, bo docenisz go jak nigdy dotąd.

Karmienie piersią - wiedza jest błogosławieństwem.


To chyba jeszcze bardziej indywidualna kwestia niż spanie. Jedno mogę jednak z pełnym przekonaniem doradzić: im więcej wiesz, tym będzie Ci łatwiej. Warto skorzystać ze szkoły rodzenia, warto poczytać wcześniej, warto się przygotować. Karmienie może być łatwe i przyjemne. Może też, zwłaszcza na początku, wiązać się z pewnymi trudnościami. Tak czy inaczej, wiedza i przygotowanie pozwolą Ci poradzić sobie z tym jak najlepiej.
I jeszcze jedno. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu, wzoru na karmienie piersią. Dlatego jeśli widzisz, że koleżanka z łóżka obok robi to inaczej, jeśli rodzina obserwując Twoje poczynania stwierdza, że jakoś dziwnie Cię w tej szkole rodzenia nauczyli, bądź spokojna, ufaj swojej wiedzy i intuicji. Ucz się, słuchaj rad, ale słuchaj też siebie i przede wszystkim słuchaj Twojego dziecka. Uwierz, jesteś najlepszą mamą, która kiedykolwiek karmiła to konkretne dziecko.

Pierwszy raz po porodzie jest zupełnie wyjątkowy.


Czeka Cię bardzo wiele tych pierwszych razów, a każdy z nich jest wart przeżycia. Pierwszy raz, kiedy założysz buty i wyjdziesz poza szpitalne mury. Pierwsza noc we własnym łóżku. Pierwszy raz, kiedy zjesz coś normalnego po kilku dniach diety szpitalnej. Pierwszy raz, kiedy obudzisz się, a dziecko będzie jeszcze spało i będziesz mieć tę chwilę na poleniuchowanie w łóżku. Pierwszy raz, kiedy Twój mężczyzna powie Ci, że jesteś piękna. Pierwsze spotkanie z przyjaciółmi. Pierwszy raz, kiedy umalujesz się i założysz na siebie coś ładnego. Pierwszy raz, kiedy zauważysz, że Twoje dziecko bawi się samo ze sobą i tak naprawdę możesz przez chwilę po prostu je obserwować. Pierwszy śmiech Twojego dziecka :) Pierwszy spacer z dzieckiem. Pierwszy spacer bez dziecka! Pierwszy film, który obejrzysz. Pierwszy raz, kiedy zrobisz coś, co zwykłaś robić przed porodem i zobaczysz, że wcale tak wiele się nie zmieniło, że jesteś tą samą dziewczyną co wcześniej, po prostu masz teraz jeszcze jedną osobę do kochania.
Zwyczajne życie jeszcze nigdy nie było tak niezwykłe.

Mam jeszcze jedną radę, którą, przy całym swoim niedoświadczeniu, po prostu muszę Ci dać, przyszła mamo. Dlatego, że żałuję, iż sama takiej rady w porę nie wzięłam do serca. Oto ona:

Uspokój się, dziewczyno.


Twoje dziecko ma prawo być teraz trudne. Prawdopodobnie będzie. Jego środowiskiem naturalnym w dalszym ciągu jest wnętrze Twojego brzucha. Potrzebuje tych kilkunastu tygodni, żeby zaadaptować się do nowego środowiska. Dlatego jest nieprzewidywalne, bywa marudne bez powodu, dlatego czasami zupełnie nie wiesz, jak mu pomóc. Spokojnie.
Nie szukaj w Internecie objawów najróżniejszych chorób, których się obawiasz. Słyszałaś, że kto szuka, ten znajdzie? Jeśli naprawdę się niepokoisz, konsultuj się z lekarzem lub położną. 
Wyrzuć te broszurki na temat charakteru dziecka, które znalazłaś w przychodni. Ty potrzebowałaś dwudziestu kilku lat, żeby Twój charakter się ukształtował, a chcesz już teraz oceniać, jaki charakter ma Twoje kilkutygodniowe dziecko? Daj spokój jemu i sobie.

Nie słuchaj, a przynajmniej nie przejmuj się za bardzo słowami mam, które już na tym etapie miały idealne dzieci. Dzieci, które zawsze spały i jadły o tej samej porze i nigdy nie płakały dłużej niż pięć minut, bo mama natychmiast zaspokajała wszystkie potrzeby. Może tak było. Może nie. Pamiętasz, co pisałam na samym początku? Pamięć ludzka jest ulotna...


5 komentarzy:

  1. Świetnie napisane, czyta się jednym tchem :)
    Aż wróciłam w pamięci te kilka lat wstecz.. i się wzruszyłam.. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tak właśnie myślałam, że to będzie miła lektura dla osób, których dzieci mają już te kilka lat ;) Sama pewnie chętnie wrócę po latach do tych wspomnień...

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis :) Sama bardzo pragnę zostać mamą i mam nadzieję, że to się niedługo spełni...muszę przyznać, że jak czytam Twoje wypowiedzi to trochę mnie strach oblatuje ;), czy podołam, czy dam radę, tyle nowych obowiązków, poród, ból, zupełna zmiana w życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, nie bój się! :) Zmiana jest potężna, ale tak jak pisałam: nadal będziesz tą samą osobą. I będziesz najlepszą mamą dla swojego dziecka :)

      Wpis o porodzie celowo jest taki bolesny i pozbawiony upiększeń. Bo o tym, że nie będzie tak strasznie, czytałam stanowczo zbyt dużo. I kiedy prawdziwy ból porodowy rzucił mnie na łopatki, czułam się z tym źle, że inne kobiety sobie poradziły, a ja nie. Z perspektywy czasu żałuję, że nie przeczytałam wówczas takiego tekstu jak ten mój.

      Usuń
    2. Ale... Pierwszy poród, tak jak pierwsza noc z dzieckiem, jest tylko raz :) Ten ból mija tak naprawdę dość szybko, a cudowny mały człowieczek zostanie z Tobą na długie i piękne miesiące, a w perspektywie - na długie i piękne lata :)

      Usuń