piątek, 19 stycznia 2018

Przeczytano: "Drogie maleństwo" Julie Cohen.


Zapowiedziałam Wam już, że będę umieszczać tutaj regularnie recenzje książek i wpisy na temat literatury. Do pierwszego tekstu tego typu wybrałam książkę, której treść jest bliska tematyce tego bloga - "Drogie maleństwo" Julie Cohen. Jak wskazuje tytuł, jest to powieść o małym dziecku, a może raczej - o pragnieniu, by urodzić dziecko i stać się dla niego dobrą, kochającą mamą.

Fabuła książki nie wydaje mi się szczególnie oryginalna - choć może nie każdy spotkał się już z tym schematem. Mamy oto troje głównych bohaterów. Ben i Claire są kochającym się małżeństwem, ich życie jest poukładane i niemal idealne, a do szczęścia brakuje im tylko dziecka, o które starają się bezskutecznie od sześciu lat. Trzecia bohaterka, Romily, jest przyjaciółką Bena jeszcze ze studiów, wychowuje samotnie siedmioletnią Mariposę (zwaną Posie). Kiedy Claire, zniechęcona kolejnymi niepowodzeniami, a przede wszystkim załamana poronieniem, postanawia zrezygnować z dalszych prób zajścia w ciążę, Romily spontanicznie oferuje swoją pomoc. Chce poddać się sztucznemu zapłodnieniu i urodzić dziecko Bena jako surogatka. Pomysł, z początku uznany przez Claire za szalony, zostaje jednak przez nią zaakceptowany i zaskakująco szybko staje się rzeczywistością. Romily zachodzi w ciążę.

Jako czytelniczce i matce bardzo łatwo było mi utożsamić się z obiema głównymi bohaterkami. Choć moje starania o dziecko nie były tak długotrwałe, dramatyczne i bezskuteczne jak w przypadku Claire, bez trudu mogłam wyobrazić sobie jej frustrację, samotność i mimowolną niechęć do innych kobiet, które nie miały problemu z zajściem w ciążę. Poza tym aspektem, bliższa charakterologicznie była mi jednak postać Romily, niedoskonałej, popełniającej błędy, nieraz wątpiącej w to, czy na pewno jest najlepszą matką dla swojej córki. W każdym razie obie bohaterki szczerze polubiłam i kibicowałam każdej z nich. Relacje między nimi dwiema napędzają akcję całej książki, zmieniają się stopniowo od wzajemnej nieufności i dystansu, poprzez niemalże wrogość, po prawdziwą, ofiarną kobiecą przyjaźń.

"Drogie maleństwo" to jedna z tych książek, które czyta się z zapartym tchem, choć przez większość czasu nic dramatycznego się nie dzieje, a sytuacja zdaje się rozwijać zupełnie pomyślnie. Napięcie jednak narasta i czytelnik dobrze wie, że to nie może być takie proste, że coś tutaj musi się jeszcze wydarzyć. Za dużo może się nie udać. Za dużo pytań pozostaje bez odpowiedzi przez zbyt długi czas. Czy Romily na pewno będzie w stanie tak po prostu oddać dziecko, nie będzie chciała go zatrzymać? Czy nie wyjdzie na jaw, że tak naprawdę od lat jest skrycie zakochana w Benie? Czy Claire na pewno jest gotowa na to, by stać się matką dziecka urodzonego przez inną kobietę? Czy cała ta sytuacja nie wpłynie na małżeństwo Bena i Claire? Jak na to wszystko zareaguje Posie, która kocha Bena i Claire tak, jakby to oni byli jej rodzicami? Zbyt dużo jest tych niewiadomych i czytelnik czuje, że coś musi się wydarzyć. I dzieje się. Z hukiem, nagle, wszystko naraz. Odkrycie sekretu, kłótnia, utrata zaufania, zazdrość, kilka słów za dużo, zwątpienie, zburzone relacje i niepewność, co dalej. A w tym wszystkim - maleńkie dziecko, któremu śpieszy się na świat.

Choć wszystko zmierza ku dobremu, iście hollywoodzkiemu zakończeniu, nie mogę przeboleć właśnie tego, że tuż po porodzie wzajemne napięcia, relacje i emocje między bohaterami stały się na pewien czas ważniejsze od potrzeb bezbronnego noworodka. Nawet teraz, gdy już wiem, że ostatecznie wszystko się poukładało, serce ściska mi się na myśl o maleństwie, które tak bardzo pragnęło, żeby choć jedna z jego dwóch mam wzięła je na ręce i przytuliła. 

Co mogę jeszcze powiedzieć o tej książce? Jest z jednej strony nieco bajkowa, a w innych momentach bardzo realistyczna. Sprawia wrażenie, jakby autorka pisząc ją, miała w głowie gotowy, bardzo hollywoodzki film, który być może kiedyś zostanie nakręcony na jej podstawie. Niekiedy ta bajkowość mi przeszkadzała, innym razem dochodziłam do wniosku, że mimo wszystko w życiu też nieraz zdarzają się rzeczy, które w pierwszej chwili wydają się nierealne. Pod względem literackim nie mam do książki zastrzeżeń - odczuwam może tylko drobny niedosyt, że wątek małej Posie, w pierwszych rozdziałach zapowiadający się bardzo interesująco, nie zostaje jak na mój gust wystarczająco wyeksploatowany, a dziewczynka z ciekawej postaci drugiego planu staje się wręcz trzecioplanową. W moim odczuciu to taka typowa strzelba, która nie wypaliła.

Czy polecam "Drogie maleństwo"? Poza moimi drobnymi zastrzeżeniami, spełnia ono wszystkie moje osobiste kryteria książki, którą poleciłabym innym: jest dobrze napisana, wciąga, angażuje emocjonalnie, bawi, wzrusza i nie przekazuje szkodliwych treści :) Zatem - polecam!


20 komentarzy:

  1. Myślę, że bardzo denerwowałabym się czytając książkę i nie polubiłabym żadnego z bohaterów. Wydają się bardzo płytcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam każde z nich. Popełniają błędy, ale są dobrymi ludźmi.

      Usuń
  2. Myślę, że mogłabym sięgnąć po tę książkę. Dzięki za recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. z chęcią bym przeczytała, muszę się zaopatrzyć

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie zamówię sobie tą pozycję na ferie

    OdpowiedzUsuń
  5. W podobnej tematyce polecam ksiazke "Czastka ciebie". Bardziej realistyczna I mniej lukrowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo chętnie przeczytam! Dzięki za polecenie :)

      Usuń
  6. Nie wiem czemu, ale mega drażni mnie motyw macierzyństwa w literaturze, więc takie książki zwykle omijam. Tak jak nie podobało mi się Światło między oceanami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja własnie ostatnio czytam głównie książki z tym motywem :)

      Usuń
  7. Mam tę książkę na ebooku i może w przyszłym miesiącu ruszę z jej czytaniem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super! Ciekawa jestem, jak Ci się spodoba :)

      Usuń
  8. Zainteresowałas mnie. Aż poproszę męża żeby wskoczył do biblioteki po drodze z pracy. A nuz będzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa jestem fabuły, muszę sprawdzić czy mamy ją w naszej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa recenzja, nie słyszałam.o tej książce, ale pora nadrobić zaległości😀

    OdpowiedzUsuń