poniedziałek, 11 stycznia 2021

Co pisałam najchętniej? Co czytaliście najchętniej?

Podobnie jak w zeszłym roku - styczeń jest dla mnie w pewnym stopniu miesiącem oglądania się wstecz, podsumowywania i planowania. Tym razem przyglądam się rokowi 2020 pod kątem tekstów napisanych w tym czasie - zarówno tych opublikowanych na blogu, jak i tych, które wysyłałam do wydawnictw z nadzieją na podpisanie umowy.

Rok na blogu


Zarazem najlepszy i najgorszy. Najlepszy - bo z sukcesami, z których największym jest dla mnie drugie miejsce w SHARE WEEK. Myślę, że to szczyt moich możliwości, jeśli chodzi o ten blog. Poważnie, gdybym zajęła pierwsze miejsce, uważałabym, że z rankingiem musi być coś nie tak ;) Jest mnóstwo blogów, które bardziej zasługują na takie wyróżnienie!

Ruch na fanpage'u był duży (jak na moje skromne możliwości), przybyło wielu nowych czytelników. Pod tym względem nie mam na co narzekać.

Czemu najgorszy? Najmniej opublikowanych tekstów, zaledwie 32. Aż nie chce mi się wierzyć, że tylko tyle, ale statystyki są nieubłagane. Praca nad książką i działalność w grupach pisarskich bez wątpienia zepchnęły blogowanie trochę na drugi plan. Niemniej, starałam się publikować w miarę regularnie i mam nadzieję, że wynik w 2021 roku będzie wyraźnie lepszy. Przynajmniej jedna nowość tygodniowo powinna się tu zawsze pojawić. Możecie to traktować jako noworoczną obietnicę :)

Najchętniej czytany i komentowany przez Was tekst? 



Tak jak przypuszczałam, największe Wasze zainteresowanie wzbudził emocjonalny wpis pod tytułem "To nie jest kraj dla ciebie", pisany pod wpływem rozczarowania dawnymi autorytetami i sytuacją w Polsce. Napisaliście mi mnóstwo ciepłych słów, zarówno tutaj, jak i na fanpage'u. Były tez wiadomości prywatne, za które serdecznie dziękuję. Muszę tu dodać, że nie wszystkie komentarze były pozytywne. W tym przypadku negatywne reakcje odczułam nieco boleśniej niż zwykle, bo pisałam o swoich prywatnych, bardzo osobistych uczuciach, nie po to, by przekonywać kogokolwiek do moich poglądów czy "siać zamęt", jak zostało to ujęte. Mam nadzieję, że tak czy inaczej zdajecie sobie sprawę z tego, że ten adres jest otwarty dla ludzi o różnych poglądach i na każdy komentarz odpowiem kulturalnie i z szacunkiem dla rozmówcy, nawet jeśli nie będę w stanie się z nim zgodzić.

Inne ważne teksty




To też był jeden z najczęściej czytanych przez Was wpisów, o tyle istotny, że stanowi zbiór najważniejszych informacji na mój temat. Jeśli trafiliście tu przypadkiem i nie macie pojęcia, co to za jedna chwali się tutaj swoimi poczynaniami, to zapraszam do czytania, dowiecie się więcej :)



Kolejny z tekstów, które wzbudziły Wasze zainteresowanie. Bardzo mnie to cieszy, bo poruszyłam w nim ważny temat, który w dalszym ciągu stanowi swego rodzaju tabu - choć nie wszyscy z Was zgodzili się ze mną w tej kwestii. Cieszę się, że mogłam poznać również Wasze odczucia i doświadczenia.



Jeden z bardziej emocjonalnych tekstów, jakie napisałam. Wzbudził cudowne reakcje, wiele wzruszeń i pięknych słów. Był kilka razy cytowany w różnych miejscach, a ja uwielbiam, kiedy mnie cytujecie :) O czym opowiada? O trzech osobach, które kiedyś znałam: pewnym chłopaku, pewnej dziewczynie i pewnym mężczyźnie. Co ich łączy i dlaczego napisałam właśnie o nich - odpowiedź kryje się w tekście.



Tak wyszło, że wśród najważniejszych tekstów, jakie napisałam w tym roku, dominują te o tematyce ciężkiej i bolesnej. Impulsem do napisania o krzyku był skandaliczny wyrok w sprawie gwałtu na czternastoletniej dziewczynce. Sprawcę uniewinniono, bo ofiara nie krzyczała. Tekst mówi o różnych rodzajach przemocy i reakcjach na nią. Dotknęłam w nim również osobistych doświadczeń, na tyle bezpośrednio, na ile potrafię to zrobić.



Żebyście nie myśleli, że w 2020 roku Szczęśliwa Siódemka pisała tylko o przygnębiających sprawach - oto jedno z moich ulubionych, najradośniejszych wspomnień z minionego roku :) Ma raczej niedużo wyświetleń, co wskazywałoby na to, że faktycznie bardziej przyciąga Was ta poważna tematyka. Zachęcam jednak do przeczytania tekstu, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Myślę, że jego przesłanie może być bardziej uniwersalne niż się wydaje. Mówi o tym, że łatwo przegapić odpowiedni moment, by powiedzieć ukochanej osobie, jak wiele dla nas znaczy.
Jeśli chodzi o nietypowe zabawy Roberta - wczoraj wieczorem ukląkł przede mną i powiedział "Mamo, ja cię kocham", a moja spontaniczna reakcja tak mu się spodobała, że potem powtarzał to jeszcze kilka razy :) A ja, oczywiście, musiałam za każdym razem być równie zaskoczona i wzruszona.

Rok pisarski


Dobrze, a poza blogiem? Chętnie opowiem Wam trochę więcej o literackiej stronie mojego pisania. Wiem, że niektórych z Was żywo interesuje ten temat.
Tu pragnę zachęcić tych spośród Was, którzy podobnie jak ja zajmują się pisaniem, do odwiedzenia strony Marty Łysek i skorzystania z noworocznego prezentu, który przygotowała: PDFa, który umożliwia głębokie i wieloaspektowe podsumowanie rocznych zmagań pisarza.

Nie będę zamieszczać mojego pełnego podsumowania, bo musielibyście je czytać chyba do jutra :D Wybrałam kilka zagadnień, które uznałam za najważniejsze dla mnie.

Moje najważniejsze wydarzenia związane z pisaniem

Przede wszystkim jedno wydarzenie, za to całoroczne. Piszę codziennie w 2020! Razem z kilkoma fantastycznymi dziewczynami przez cały rok motywowałyśmy pisarzy do codziennego pisania, zachęcałyśmy do dyskusji, zadawałyśmy inspirujące pytanie. Zdarzało się, że dzięki tym dyskusjom ktoś wpadł na nowy pomysł lub znalazł interesujące rozwiązanie fabularne, które nie przyszło mu wcześniej do głowy. 
Jeśli chcielibyście uczestniczyć w tegorocznej edycji wydarzenia, musicie najpierw dołączyć do grupy Pisarskie Olśnienia, a potem zgłosić się tutaj: Piszę codziennie w 2021!

Drugim istotnym wydarzeniem był weekendowy zlot pisarek, na który udało się nam wybrać dosłownie w ostatni weekend przed lockdownem. To było niesamowite przeżycie :) Nie mogłyśmy się nagadać! Mam nadzieję, że uda się nam to powtórzyć, gdy nastaną nieco łatwiejsze czasy.

Trzy największe wyzwania związane z pisaniem w minionym roku

W porządku chronologicznym:
1. Pisanie bajki mniej więcej w trzy dni, z dziećmi dosłownie wskakującymi mi na głowę, wysłanie jej na konkurs pół godziny przed upływem terminu

2. Napisanie całej powieści w miesiąc, bez planu, prawie do końca nie wiedząc, jaki będzie finał historii. Kulminacyjne wydarzenia zaskoczyły mnie niemal równie mocno jak bohaterów!

3. Poprawianie pierwszego i drugiego tomu mojej serii dla młodzieży. To było więcej niż zwykłe poprawki. Musiałam przemyśleć całą konstrukcję obu tomów, wybrać wiodące wątki dla obu części, dopisać sceny, których brakowało. Nowe wersje różnią się od pierwotnych tak znacząco, że chwilami moja praca bardziej przypominała tworzenie tekstu od zera niż poprawianie istniejącego.

Które osoby miały największy wpływ na moje pisanie?

Lista jest tak długa, że na pewno nie byłabym w stanie ograniczyć się tylko do kilku imion. Andrzej jak zawsze wspierał, motywował, dodawał siły i służył konkretną pomocą, również w przepisywaniu rękopisów (choć w pewnym momencie przerzuciłam się na pisanie na komputerze). Paulina, Iza i Marta czytały bardzo wstępne wersje moich tekstów, pomogły mi oswoić strach przed umieszczaniem fragmentów w sieci, dały mi dużo pozytywnego feedbacku i konstruktywnych uwag. Pomogły mi poczuć się pewniej. Anka stworzyła wspaniałą grupę Mastermind, w której mogłyśmy wspólnie pracować nad udoskonalaniem naszego stylu. Joanna samym swoim istnieniem i genialnym pisaniem sprawiała, że moje własne próby stawały się coraz lepsze. Uwierzyła we mnie, usłyszałam od niej jedne z najmilszych słów dotyczących mojego pisania, jakie w ogóle kiedykolwiek padły :) Kasia dodawała siły w najtrudniejszych momentach. Druga Kasia mobilizowała mnie do tego, żeby starać się coraz bardziej i zaskoczyć tych, którzy we mnie nie wierzyli. Marta stała się moją bratnią duszą, inspirowała, wciągnęła w świat swoich bohaterów i dała się wciągnąć do mojego. Patrycji zawdzięczam mnóstwo ciekawych rozmów, bliskości, poczucia wspólnoty z innymi pisarkami, pomimo tego, że one mają o wiele większy dorobek niż ja. To samo zresztą mogę powiedzieć o Oli, Gosi, Joannie, Alicji i jeszcze kilku wspaniałych osobach. Natalia dała mi niesamowite uwagi do mojego pierwszego tomu, sprawiła, że w efekcie powstała o wiele lepsza książka niż to, co jej wysłałam. Agnieszka pokazała mi, jak fantastycznie i bezboleśnie może wyglądać współpraca z redaktorem. Z kolei Asia pokazała mi, jaki ogrom pracy jeszcze przede mną i na jakie błędy muszę uważać.

Pod tym względem rok 2020 był naprawdę niesamowity. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak chciałabym, żeby na końcu tej długiej listy znalazły się podziękowania dla wydawcy, który zdecydował się dać mi szansę. Niestety, nadal taka osoba się nie pojawiła :) Staram się wierzyć, że to kwestia czasu, choć powiem Wam, że łatwo stracić tę wiarę. Co by nie było, nie zamierzam się poddawać! W tym roku czeka mnie nowe wyzwanie: godzenie pisarskich planów z pracą na etacie. Jak do tej pory, idzie całkiem nieźle :)

Jeśli dobrnęliście tutaj, do końca tego długiego podsumowania - będę wdzięczna za komentarz :)






12 komentarzy:

  1. Codziennie niezmiennie dumny z Twojego rozwoju na każdym polu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super podsumowanie. Widać, że Twój 2020 rok był bardzo owocny. Trzymam kciuki, aby 2021 również taki był i żeby spełniły się wszystkie Twoje plany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. II miejsca w SHARE WEEK gratuluję <3 Cieszę się, że jesteś kolejną osobą, która w tym 2020 roku odnalazła jakieś pozytywne aspekty! Ludźmi się nie przejmuj, choć to na pewno sama wiesz. Wszystkim nigdy nie dogodzisz, a ile osób, tyle opinii. Dziwnie by było (jakoś tak zbyt idealnie xD), gdybyśmy wszyscy myśleli tak samo ;)

    Ja podsumowań nigdy nie robię na swoich blogach, ale powiem Ci że też znalazłam w tym 2020 coś pozytywnego. Rozwinęłam się zawodowo jeszcze bardziej, jestem korektorem z prawdziwego zdarzenia i jestem z tego najbardziej dumna. Uwielbiam pracę z literkami, a im więcej w tym siedzę, tym bardziej to lubię. Nawet jeśli jakiś przecinek niemiłosiernie uprzykrza mi życie danego dnia, bo wertuję słowniki: wygonić zmorę czy jednak zostawić xD

    Pozdrawiam serdecznie i 2021 życzę jeszcze wspanialszego! Miło obserwować gdzieś tam z kącika, jak się rozwijasz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że 2020 okazał się dla Ciebie taki owocny! :) Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  4. Super! :) Idealnie nigdy nie jest, ale widzę, że ten rok był dla Ciebie mimo wszystko dobry ;) Oby ten kolejny był jeszcze lepszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! 32 teksty, przy moich 11, brzmi jednak imponująco! I te dotakowe: bajka u powieść! Niesamowite! Ja mam skromny plan na 24 teksty w tym roku:) Póki co mam napisane 3 "na zapas" i jeden już opublikowany:) najgorzej u mnie pisarski wypadają ciepłe miesiące czerwiec-sierpien wtedy zawsze mam wizję, że będę sobie z laptopem czy kartkami siedzieć na tarasie i pisac, ale wtedy zawsze coś innego jest ważniejszego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale to rozumiem :) 24 teksty to piękny plan, trzymam kciuki, żeby Ci się udało! :)

      Usuń
  6. Ja opublikowałam 37 wpisów. Kiedyś publikowałam nawet trzy razy tyle, ale kiedy to było... Z czasem doszłam jednak do wniosku, że lepiej nie pisać nic niż robić to na siłę :)

    OdpowiedzUsuń