piątek, 14 lutego 2020

W lutym zdobędę mężczyznę moich marzeń!


Już dawno chciałam się Wam do tego przyznać, ale jakoś tak ciągle brakowało mi - odwagi, okazji, albo po prostu czasu...

Jestem zakochana w pewnym mężczyźnie. Kiedyś myślałam, że to tylko przelotne zauroczenie i nie będzie miało większego wpływu na moje życie. Z czasem stało się jednak jeszcze silniejsze, aż zrozumiałam, że nie zdołam mu się oprzeć. Postanowiłam, że w tym roku go zdobędę. I co najlepsze, wiem, że nic mnie nie powstrzyma, pomimo tego, że...

On jest żonaty. Ma dwójkę wspaniałych dzieci! Jest wspaniałym, troskliwym i kochającym mężem i ojcem. Co więcej, znam i lubię jego żonę, choć moja relacja z nią bywa nieco skomplikowana. No dobra, zgrywam się, pewnie i tak już się domyśliliście, że to ja jestem jego żoną.

Skąd takie postanowienie?


Dawno, dawno temu...
... nie byłam jeszcze matką ani żoną. Nie byłam nawet narzeczoną. Byłam dziewczyną, jak to się dawniej mówiło, sympatią. Przyznam nieskromnie (skromność jest przereklamowana!), że mój chłopak miał ze mną bardzo dobrze. Uwielbiałam się o niego starać. Robiłam mu niespodzianki, na przykład zabrałam go raz na wycieczkę z okazji urodzin. Dowiedział się wieczorem, że ma spakować szczoteczkę do zębów i zapas ubrań, bo jedziemy z samego rana. Ta wycieczka to jedno z naszych ulubionych wspomnień :)

Stroiłam się dla niego, śpiewałam mu piosenki miłosne, pisałam mu wiersze. Nieraz gotowałam coś pysznego, choć wydaje mi się, że po ślubie znacznie bardziej rozwinęłam swoje umiejętności w tym zakresie. Robiłam dla niego piękne prezenty, np. albumy z naszymi zdjęciami. Nie no, naprawdę mu się trafiło.

A potem się ożenił :)

Słyszeliście kiedyś o tym? Kobieta wychodzi za mąż, bo liczy na to, że on się zmieni. Mężczyzna żeni się, bo liczy na to, że ona będzie taka jak przed ślubem.

Mój chłopak oświadczył się spontanicznej, zaangażowanej, oddanej dziewczynie, która trzy miesiące później została jego żoną. Wiele się wtedy zmieniło: moje nazwisko, adres zameldowania, zaczęłam nosić obrączkę... Pozostałam jednak tą samą osobą, która zdobyła jego serce. Jeśli te osiem lat temu miałam tyle wspaniałych pomysłów na wspólne spędzanie czasu i umilanie jego życia, dlaczego teraz miałoby to wyglądać inaczej?

Dziś.


"Boję się, że dopadnie nas rutyna", mówił mi kiedyś, zdaje się, że jeszcze przed oświadczynami. Już wtedy czułam, że z tą rutyną to jakoś więcej straszenia, niż to jest warte i tak naprawdę nie ma się czym przejmować. W zasadzie co może być złego w dzieleniu codzienności z kimś, kogo się kocha?

Po blisko ośmiu latach małżeństwa mogę powiedzieć, że owszem, rutyna nieraz nam towarzyszy. Nasze dni często wyglądają tak samo, i gdybym Wam je teraz opisała, pewnie nie uznalibyście tego opisu za szczególnie fascynujący. Wspólny obiad, kawa, zabawa z dziećmi, wieczorem jakiś film. Czasem gdzieś wychodzimy w czwórkę, ostatnio rzadko, bo dopadły nas przeziębienia.

Co mogę zrobić jako dzieciata, nieco zmęczona mężatka, która chce zdobyć serce swojego wybranka?

Mogę pójść z nim na randkę.

Randka z mężem ma w sobie o tyle więcej uroku niż zwykła randka, że tak naprawdę niewiele trzeba, by docenić jej urok. Wystarczy usiąść razem w kawiarni i tym razem zająć stolik dla dwojga, a nie ten przy kąciku dla dzieci :D Albo kupić sobie po bułce w ulubionej piekarni i iść na spacer do parku, usiąść razem na ławce, jak za dawnych lat. Nie musimy szukać wymyślnych atrakcji ani eleganckich restauracji, tak naprawdę liczy się to, że jesteśmy we dwoje.

Możemy spędzić wyjątkowy czas w naszym domu.

Tym razem niekoniecznie będzie to oglądanie filmu. Może pośpiewamy razem? (Oboje to uwielbiamy). Może zaprosimy znajomych? Przecież bycie we dwoje to także dzielenie czasu z ludźmi, którzy są nam bliscy. Oboje lubimy spędzać czas w gronie przyjaciół. Aż się cieszę na samą myśl o kolejnym takim spotkaniu!

Mogę ugotować lub upiec coś pysznego.

Jak już pisałam Wam niedawno, to jedna z moich ulubionych form spędzania czasu :) Przez żołądek do serca! Mam to szczęście, że mąż uwielbia moją kuchnię. Dzieci bywają w tej kwestii nieco bardziej wybredne ;) Na szczęście przeważnie wracają do domu już najedzone, więc tak naprawdę gotuję dla nas dwojga. Dziś w planach naleśniki :)

Możemy zaplanować wycieczkę.

Tak naprawdę, kiedy zastanawiałam się ostatnio, o czym jeszcze marzę, co jeszcze chciałabym przeżyć wspólnie z tym wyjątkowym mężczyzną, dość szybko przyszło mi do głowy, że chciałabym zwiedzić z nim wiele miejsc, w których jeszcze nie byliśmy. Ostatnio nie mieliśmy zbyt wiele okazji, by podróżować, mam jednak nadzieję, że wkrótce uda nam się to zmienić. Jest jeszcze tak wiele świata do zobaczenia!


Mogłabym jeszcze długo wymieniać pomysły, ale darujcie, muszę zachować jeszcze w zanadrzu coś, co będzie dla niego niespodzianką :) Rozumiecie, zamierzam podejść poważnie do kwestii zdobycia mężczyzny moich marzeń, a to zakłada też działanie z zaskoczenia!

10 komentarzy:

  1. Plan dobry i jestem pewna, że Ci się uda :D

    OdpowiedzUsuń
  2. "Co więcej, znam i lubię jego żonę, choć moja relacja z nią bywa nieco skomplikowana" zrobiło mi dzień <3. Randkuj co sił, dobry mąż to skarb.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, a już myślałam, że planujesz rozbić jakiś szczęśliwy związek ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze się czyta o szczęśliwych małżeństwach. Takie wpisy dają nadzieję, że jednak niektórzy w małżeństwie potrafią się spełniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Wiadomo, są lepsze i gorsze dni, ale to prawda, jesteśmy szczęśliwi :)

      Usuń
  5. O tak! Ja też się staram podsycać mój związek, chociaż niby mam stosunkowo łatwiej, bo mój chłopak mieszka ok. 300 km ode mnie:) ale rutyna może dopaść każdy związek więc trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 300 kilometrów to rzeczywiście daleko! Podziwiam Was :)

      Usuń