poniedziałek, 3 września 2018

Dlaczego posłałam dziecko do żłobka?



Piszę ten tekst właściwie przede wszystkim po to, by utwierdzić samą siebie w przekonaniu, że robię dobrze :) Nawet jeśli któraś osoba w moim otoczeniu ocenia moją decyzję negatywnie, była uprzejma zachować swoje zdanie dla siebie. Wiem jednak, że nie każda młoda mama ma takie szczęście jak ja. Bycie wiecznie ocenianą, obserwowaną i krytykowaną to dla wielu kobiet stały element macierzyństwa. Siedzisz z dzieckiem w domu? Kwoka, kura domowa, bez własnego życia, co ona zrobi, jak dzieci podrosną... Oddajesz dziecko do żłobka? Nieczuła, wyrodna matka, karierowiczka, po co jej to dziecko, skoro nie chce się nim zajmować? Najważniejsze lata w życiu dziecka, a ona nie chce mu w nich towarzyszyć! Tak źle i tak niedobrze, młoda mamo, jednego możesz być pewna: nigdy nie dogodzisz każdemu.

Dlaczego uznałam, że zapisanie Roberta do żłobka będzie dla nas najlepszym rozwiązaniem?

Pracuję


Płatny macierzyński trwa rok. Robert niedługo skończy 21 miesięcy. Łatwo policzyć, że już od 9 miesięcy nie dostaję pieniędzy za sam fakt bycia mamą niemowlaka. Moja praca, którą traktowałam początkowo jako odskocznię od codzienności pełnej pieluch, już od 9 miesięcy stanowi jedno z dwóch podstawowych źródeł utrzymania naszej rodziny.

Potraficie sobie wyobrazić pracę z ponadrocznym dzieckiem w domu? Nieraz w trudniejszych chwilach mówiłam mężowi, że marzę o tym, by zamontował w domu kamerę i obejrzał sobie, jak wygląda mój dzień. Nie zawsze jest ciężko. Robert potrafi bawić się sam, pozwala mi pracować. Jednak muszę się liczyć z tym, że moja praca będzie stale przerywana, że o pełnym skupieniu mogę pomarzyć, że jeśli uda mi się przepracować 4-5 godzin, to znaczy, że miałam wyjątkowo pracowity dzień.

O ile jednak ja sobie mogę poradzić z tą sytuacją, o tyle on - Robert - zasługuje na coś lepszego. Zasługuje na to, by ktoś naprawdę spędzał z nim czas. W ciągu dnia niech będą to panie opiekunki ze żłobka, osoby cudowne, pełne ciepła i oddane swojej pracy. Po południu, po żłobku, niech będzie to mama, która po owocnie przepracowanym dniu nie musi już siedzieć z nosem w ekranie, tylko może się spokojnie zająć synkiem.

Będzie miał towarzystwo


Braciszek Roberta przyjdzie na świat dopiero w grudniu, a i tak będzie musiał jeszcze sporo podrosnąć, żeby być dla niego kompanem do wspólnej zabawy. W naszym sąsiedztwie nie ma żadnych rówieśników Roberta. Znajomi mają małe dzieci, ale niezbyt często mamy okazję się z nimi spotkać. Każdy ma swoje życie, swoje plany, dzieci chorują... Na co dzień Robert spędza czas wyłącznie z dorosłymi.

Teraz to się zmieni. Nasz synek będzie miał codziennie styczność z rówieśnikami. Będzie się uczył życia w grupie, będzie miał się z kim bawić, może łatwiej przyjdzie mu nauka różnych przydatnych umiejętności?

Ja też bywam zmęczona


Mam wrażenie, że dzieci w tym wieku mają niewyczerpalny zasób energii. Robert budzi się gotowy do zabawy, potem ewentualnie raz w ciągu dnia zasypia (nie zawsze), a potem znowu jest gotowy do zabawy.  Przeważnie do mnie należy wyszukiwanie dla niego kolejnych atrakcji, żeby się nie nudził, żeby jego zabawa była efektywna, a najlepiej, żeby w ogóle była rozwijająca i czegoś go uczyła. Dlatego lubię place zabaw, bo zdejmują ze mnie na jakiś czas rolę wiecznego animatora. Przez chwilę mogę po prostu obserwować, jak sobie radzi.

Czas, który mój synek spędzi w żłobku, będzie dla mnie nie tylko czasem na pracę, ale też na odpoczynek. Będę mogła być nudna, nie tryskać wiecznym entuzjazmem, nie mieć pomysłów na ciekawą rozrywkę, po prostu siedzieć i robić swoje. Albo zająć się sobą. Albo spać nieco dłużej. Kiedy o tym pomyślę, zaczynam... tryskać entuzjazmem! :)

Będę mieć drugie dziecko


Nieraz słyszałam, że na początku będzie mi ciężko. Dwa maluchy w jednym domu! Za parę lat to będzie z pewnością dwóch rezolutnych chłopców, którzy będą się razem bawić i tylko co jakiś czas będą zapraszali mamę do swojego świata. Jednak na początku to będą po prostu dwa maluszki wymagające bardzo dużo opieki i uwagi.

Będzie mi o tyle łatwiej, kiedy do ok. godziny 16:00 będę mieć w domu tylko jedno z dzieci. Zabawa Roberta nie będzie zakłócać snu młodszego brata, ja sama będę mieć trochę czasu dla siebie... Po południu będziemy już we czwórkę, dwa maluchy, ale też dwoje rodziców.

Na szczęście udało się tak zgrać to wszystko w czasie, że w grudniu, kiedy pojawi się młodszy braciszek, Robert będzie już od dobrych kilku miesięcy regularnym bywalcem żłobka. Raczej nie będzie łączył ze sobą tych dwóch wielkich zmian.   

Panie w żłobku mają przygotowanie zawodowe


Robert jest moim pierwszym dzieckiem. Teraz spodziewam się drugiego i nadal nie czuję, żebym z tego tytułu mogła uważać się za mistrzynię świata w macierzyństwie. Popełniam błędy, nie jestem idealna. Może nasze posiłki nie są odpowiednio zbilansowane? Może nasze zabawy nie są wystarczająco kreatywne i nie stymulują małej głowy tak, jak powinny? Może za mało dbam o to, żeby posiłki, drzemki i inne ważne elementy dnia odbywały się o stałej porze?

Panie w żłobku mają i większe doświadczenie, i lepsze przygotowanie niż ja. Z pewnością mają też więcej cierpliwości. Nie zdarza im się podnosić głosu, płakać z bezsilności, stwierdzać z rezygnacją: "a, niech się już tym bawi...".

Oczywiście wiem, że nawet najlepsza opiekunka nie zastąpi dziecku mamy. Ale ja wcale nie chcę być zastąpiona. Chcę witać moje dziecko każdego dnia, widzieć w jego oczach radość na mój widok, czuć małe rączki obejmujące mocno moją szyję. A potem zjemy razem obiadek, pogłaszczemy kota, pobawimy się grającą zabawką, obejrzymy bajkę... I może to wszystko nie będzie profesjonalne ani doskonałe, ale będzie nasze, domowe, rodzinne.


Tak to właśnie wygląda u nas! Ciekawe, jakie są Wasze przemyślenia w tym temacie? :)


16 komentarzy:

  1. Mój syn chodził do żłobka. Kocham mojego syna, ale lubie też swoja pracę i postanowilam wrócić do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, aktywność zawodowa też jest ważna. Ja nie zamierzam wracać do pracy, z której odeszłam przed urodzeniem Roberta, ale chcę jak najdłużej pracować w aktualnej.

      Usuń
  2. Moi poszli dzisiaj pierwszy dzień do przedszkola i bardzo się z tego cieszę, bo pomoże im to w rozwoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie o tym myślę :) Towarzystwo innych dzieci i kreatywne zabawy, to na pewno dobrze wpłynie na rozwój.

      Usuń
  3. Masz rację, że wszystkim nie dogodzisz. Praca z maluchem, a zwłaszcza dwoma nie jest łatwa i podziwiam Cię, że dawałaś radę. Ja byłam z dwójką na raz, ale nie pracowałam zawodowo w tym czasie, więc nie można porównywać. Poza tym w ciąży też masz prawo chwilę odsapnąć. Korzystaj z tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Już po jednym dniu czuję się wypoczęta jak rzadko kiedy!

      Usuń
  4. Moja dwójka dzieci chodziła do żłobka, bo pracowałam. Ale od kiedy jestem w domu to nie posyłałam ich. Za to już do przedszkola jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pracuję w domu, dlatego w naszym przypadku żłobek będzie najlepszą opcją.

      Usuń
  5. Moja córka chodzi do Klubu Malucha, to to samo co, żłobek tak naprawdę. Jestem tak zadowolona z tego miejsca, że po roku uczęszczania, nie wysłałam dziecka do przedszkola, tylko nadal zostanie z ukochanymi ciociami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę fajne :) U nas żłobek jest powiązany z przedszkolem, po ukończeniu żłobka mały nadal będzie chodził właściwie w to samo miejsce :)

      Usuń
  6. A ja Ci powiem, że drugiej nie dałam do żłoba, pierwszą bawiła babcia i żłobek, a dopiero teraz widzę ile straciłam. Nie żałuję żadnej decyzji :) czego i Tobie życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja jestem z nim od ponad 20 miesięcy, to też nie jest tak, że nie spędzam z nim czasu :) Najważniejsze to dobrze przemyśleć decyzję i tak jak mówisz, niczego nie żałować :)

      Usuń
  7. Trzymam kciuki, żeby Robert się szybko zaadoptował i nie chorował za dużo! U nas niestety od prawie roku (poszedł do żłobka w listopadzie) więcej Kuba spędza w domu niż w żłobku, bo po maksymalnie tygodniu wraca chory...Czekam kiedy to się skończy i czy przy młodszym braciszku się to uda. Znam te głosy krytyki zewnętrznej i wewnętrznej (oj tak, zawsze sobie mama znajdzie jakiś powód, żeby czuć się winna), ale nie daj się, robisz dobrze! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :* No, też się tych chorób obawiam. Robert nie jest chorowity, ale też nie miał do tej pory styczności z tak dużą grupą. Zobaczymy.

      Usuń