czwartek, 31 października 2019

Halloween - o strachach, tradycji i zabawie.

Dziś jest ten dzień, kiedy jako rozsądna osoba powinnam raczej wylogować się z mediów społecznościowych. Mam bowiem dość silną fobię, a przedmiot mojego lęku często pojawia się w obrazkach związanych tematycznie z Halloween (nie, nie chodzi o dynię) :) Jakimś cudem udało mi się jeszcze uniknąć tego nieprzyjemnego dla mnie widoku.

Zastanawiam się czasem, jak wygląda życie osób, które muszą się mierzyć ze znacznie silniejszymi lękami niż mój. Ja co najwyżej narażam siebie na śmieszność, kiedy przeglądam w księgarni książkę z ilustracjami dla dzieci, po czym dosłownie podskakuję jak szalona, bo tam jest PAJĄK. Albo słucham, jak mój kolega czyta swojej dwuletniej córeczce bajkę o pająkach i nie mam odwagi nawet zerknąć na okładkę... (dwulatka w tym czasie radośnie przegląda ilustracje). Ale to wszystko, nie mam z tego powodu napadów paniki ani innych uciążliwych objawów. Życie z czymś takim musi być naprawdę trudne.

Strach, strachy i straszydełka.


Halloween to dobra okazja, żeby porozmawiać o strachu. Wiecie, od pewnego czasu mam ten dylemat. Moje dzieci, zwłaszcza Robert, będą już niedługo w tym wieku, kiedy dość łatwo można zetknąć się z czymś potencjalnie przerażającym. Na przykład w bajkach, w książeczkach, w czasie zabawy z rówieśnikami. Halloween jest jedną z takich okazji. Jeszcze nie wiem, czy moje dzieci będą się bały wampirów, wilkołaków, szkieletów czy potworów. Ja się bałam ;) 

Czasy się trochę zmieniły, odkąd byłam dzieckiem. Mam wrażenie, że to, co kiedyś miało budzić lęk, jest coraz częściej oswajane i pokazywane jako pozytywne, przyjazne. Znacie kreskówkę o Vampirinie? Ja nie mogę powiedzieć, żebym znała, widziałam tylko reklamy w telewizji - uroczą dziewczynkę z fioletową buzią i ostrymi ząbkami, która mówi, że "tu trzeba działać jak wampirka" - czyli jak? Wyssać komuś krew? Nie wiem, może powinnam obejrzeć choć jeden odcinek dla celów poznawczych, bo naprawdę zastanawia mnie fakt, jak twórcy Vampiriny poradzili sobie z faktem, że pozytywna bohaterka jest tak jakby, no, drapieżnikiem stanowiącym śmiertelne zagrożenie dla swoich koleżanek.

Źródło: Youtube

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem zupełnie przeciwna pokazywaniu wampirów jako pozytywnych postaci - obejrzałam wszystkie dziewięć sezonów "Pamiętników Wampirów". Jednak tam była pokazana cała wewnętrzna (zewnętrzna zresztą też) walka między człowieczeństwem a naturą bestii, żal za popełnione zło, próba zapanowania nad morderczymi odruchami, słowem: nie było to takie głupie. Miałam wrażenie, że twórcy serialu naprawdę starają się uzasadnić w sposób wiarygodny wszelkie karkołomne zwroty akcji, np. jak dziewczyna może zakochać się w kolesiu, który próbował zabić kogoś z jej bliskich? Nie spodziewam się tego typu dylematów w kreskówce o Vampirinie. Może się mylę.

Zmierzam do tego, że trochę nie wiem, jak powinnam podejść do tych nowoczesnych przyjaznych straszydełek jako mama. Nie podoba mi się to, wydaje mi się dziwne i niemądre, ale może powinnam jednak okazać zrozumienie? Na pewno moje reakcje będą dla dzieci znaczące. Chłopcy mogą nauczyć się, że mama uważa wampirki za coś złego, strasznego i sami zaczną się ich bać. Wolałabym pokazać im, że tak naprawdę strach jest w tym przypadku niepotrzebny, co nie znaczy, że koniecznie muszą to oglądać :)

Tradycja.


Jeśli nie trafiliście jeszcze na żadną dyskusję na temat tego, czy Polak powinien świętować Halloween, skoro to obca tradycja (a my mamy przecież takie piękne polskie święta!) - to zazdroszczę Wam, bo chyba żyjecie w Narnii :) Z tego co słyszałam, nawet Lewandowskim się dostało za zdjęcie w strojach Jokera i Harley Quinn, no bo jak to tak, żeby polscy celebryci promowali jakąś obcą kulturę.

Wiecie, a ja się tak zastanawiam. Tak na serio. Co nam przeszkadzają te obce tradycje? Jeśli podoba Ci się jakieś święto obchodzone w innym kraju, to co, nie masz prawa go obchodzić? Wiecie, jutro w amerykańskim kalendarzu jest Dzień Autora (National Author’s Day). Czyli moje święto! Oczywiście, że zamierzam je uczcić, co nie znaczy, że chcę tym samym zaniedbać Dzień Wszystkich Świętych. Jedno wcale nie wyklucza drugiego.

Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, otwieramy się na różnorodność, zwiedzamy egzotyczne zakątki. Przejmujemy zwyczaje z innych stron świata. Będziemy się bać Halloween, serio? A nie przeszkadza nam Santa Claus w czerwonym wdzianku?  
(Hm, może nie powinnam tego pisać, w końcu sama się za tego Santa Clausa przebieram...) :)

Polskie tradycje są piękne nie tylko dlatego, że są polskie. Są piękne, bo ludzie od lat dbają o to, by zachować pamięć o nich i kultywować je w godny sposób. Halloween, choć nie jest polskie,  też może być dla kogoś piękną tradycją.

Satanistyczne święto?


Nie chcę tu wchodzić w zbyt ciężką tematykę. Spodziewam się, że niektórzy mogą mnie zarzucić linkami zawierającymi jakieś mniej lub bardziej niewiarygodne dowody na szatańską naturę Halloween. Powiem tylko jedno:

To, czy coś jest złe zależy od tego, co z tym zrobisz. Jeśli weźmiesz do ręki nóż i ukroisz kromkę chleba, którą podzielisz się z drugim człowiekiem, będzie to dobry uczynek. Jeśli weźmiesz do ręki nóż i zranisz nim drugiego człowieka, będzie to zły uczynek. Nóż nie jest ani dobry, ani zły.

Jeśli w Halloween przebierzesz dziecko za wesołego ducha i pozwolisz mu się świetnie bawić, nie stanie się nic złego. Jeśli w Halloween przebierzesz się za niekoniecznie wesołego ducha i zrealizujesz na żywo scenariusz któregoś horroru, oczywiście będzie to złe. Problem nie leży w Halloween.

Zabawa


Przeważnie w mniejszym lub większym stopniu staramy się jakoś uczcić to Halloween. Dla nas, rodziny, która lubi urozmaicać sobie czas, jest to po prostu jedna z wielu okazji w ciągu roku, by zrobić coś niestandardowego, innego od codziennej rutyny. W tym roku nie przewiduję wielkiego halloweenowego szaleństwa, bo trochę brakło nam czasu, by się tym zająć. Ale na pewno przygotuję coś pysznego i obejrzymy jakiś dobry film :)

A tak świętowaliśmy Halloween parę lat temu :)





10 komentarzy:

  1. Zabawa jak najbardziej, tradycja spoko, co do wampirów jako pozytywnych postaci to się zgodze, jakoś to się ze sobą nie laczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jakoś trudno mi to zrozumieć :)

      Usuń
    2. w przedszkolu mojej córki była straszna afera, aż trudno uwierzyć ile rodziców NIE zgadza się na taką ZABAWĘ...

      Usuń
    3. Słyszałam właśnie, że w różnych przedszkolach były spory z tego powodu.

      Usuń
  2. Ja lubię Halloween w takim najbardziej lajtowym wydaniu. Czyli impreza, przebieranki, zabawy dla dzieci w stylu zadań "zachichocz jak czarownica" albo "chodź jak pająk". Horrorów nie oglądam, bo się boję. I nie lubię też zwyczaju chodzenia po domach. A już kompletnie przeciwny jest temu mój mąż. Ani to bezpieczne, ani przyjemne, takie nagabywanie. No i wyobraź sobie, że w tym roku miałam dziką awanturę od córki, że jesteśmy zacofani, wredni i niszczymy jej życie, bo nie pozwalamy zbierać cukierków! Mimo, że była zaproszona na fajną imprezę z przebierankami i dostała masę słodyczy... Ech, dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm! Obce święto, tak samo jak Walentynki i tak samo jak Święta Bożonarodzeniowe. Tak, tak, to są święta przyjęte z Watykanu, a raczej zastępujące pogańskie święta. Jezus się nie narodził w Grudniu! Wszystkie święta mają wspólną cechę: Dobroć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszy mnie Twoje racjonalne podejście do tematu, bez mądrzenia się i na siłę szukania dowodów na szatańskość Halloween. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie zależy mi na szukaniu szatańskości w niczym :)

      Usuń